Rok temu amerykańskie małżeństwo pojawiło się na rynku muzycznym z debiutanckim albumem Cape Dory. Była to muzyczna opowieść inspirowana siedmiomiesięcznym rejsem po Atlantyku. Teraz wracają z Young & Old.

Trudno się dziwić, że słuchając tej płyty nadal czujemy się trochę jak na łodzi. W końcu taki rejs musiał być niezwykle inspirującym doświadczeniem. Jednak nie można mówić o klasycznej powtórce z rozrywki. Cape Dory to nie były może jeszcze szanty, ale naprawdę album ten i morze wydaje się być jedyną słuszną kombinacją. O ile Young & Old również genialnie musi brzmieć na słonecznym wybrzeżu, to słychać, że grupa poszła o krok dalej. Od początku towarzyszy nam to poczucie, że mamy do czynienia z czymś bardziej rozwiniętym. Z czymś lepszym.

W muzyce zespołu Tennis jest coś… tenisowego. Sekcja rytmiczna brzmi jak odbijanie piłeczki, ale nigdy nie jest to coś pokroju morderczego finału ostatniego Australian Open. To bardziej popołudniowe wyjście na squasha ze znajomymi. Należy nadmienić, że na Young & Old jest sporo fragmentów przypominających takie energiczne wymiany. Jednym z nich jest witające nas It All Feels the Same, jednak ogólnie nie dostajemy niczego odkrywczego. Przyjemnie kojący głos wokalistki wraz z optymistycznie brzdękającą gitarą to bardzo miłe dla ucha, ale niezbyt inspirujące połączenie. Wszystkie piosenki utrzymane są w tym samym sielankowym klimacie indie.

Young & Old nie jest nudne. Duet trzeba pochwalić za to, że praktycznie trudno wskazać słaby utwór, bo wszystkie pozytywnie wpadają w ucho. Z drugiej jednak strony z tych samych powodów ciężko wybrać te najlepsze. Jak dla mnie, poza wyżej wspomnianym openingiem, na uwagę zasługuje wydane już na singlu Origins czy najlepszy, kończący track Never to Part.

Tennis raczej nie zrewolucjonizuje Twojego gustu muzycznego. Możliwe nawet, że niespecjalnie zapadnie Ci w pamięć. Jednak kiedy już na dobre przyjdzie wiosna, albo doczekamy się wakacji, to będzie to jedna z ciekawszych propozycji na lekki, gorący dzień, kiedy nie będziemy musieli się już niczym przejmować…

Nie ma więcej wpisów