To nie tak, że Dirty Three przez ostatnie 7 lat próżnowali, rodząc w bólach nowy album. Warren Ellis spędzał dużo czasu z Nickiem Cavem: W obozach Grinderman’a i the Bad Seeds oraz nagrywając soundtracki do filmów dokumentalnych i dużej amerykańskiej produkcji Droga. Mick Turner i Jim White grali w duecie jako The Tren Brothers i osobno gościnnie w wielu projektach. Mick rozwijał się jako malarz, czego efekty podziwiać możemy na okładce Toward the Low Sun. W 2007 roku zespół pełnił rolę kuratora kultowego festiwalu All Tomorrow’s Parties. I tak dalej.

Działo się sporo, a jak mówi Ellis, tym co łączy płyty Dirty Three jest to, że są świadectwem czasu, w którym powstały. Skoro tak, nie spodziewam się nudy. Pierwszy utwór na Toward the Low Sun był zalążkiem albumu. Być może nieposkromiony entuzjazm sprawił, że perkusista gra w tak zawrotnym tempie, gitara elektryczna świdruje bezlitośnie zapętlona, a skrzypce wydają z siebie aż tyle dramaturgii. Dalej nie będzie już tak wybuchowo, ale wcale nie mniej ciekawie.

Płyta jest całkowicie instrumentalna i jednocześnie bardzo oszczędna w instrumenty. Poza wiadomą trójką pojawia się jeszcze pianino. Dodaje odrobiny romantyzmu, ale tego z elementami fantastyki, rodem z okładki, na której rycerz zabija smoka, „a nad nim lata motylek”. Stylistycznie składa się z rocka eksperymentalnego, mocno przyprawionego free-jazzem (Sometimes I Forget Youve Gone) i alt-country (Moon on the Land). Została nagrana według starego, jazzowo-bluesowego przepisu: jeden z muzyków ma pomysł, a pozostali słuchają i zaczynają grać, dodając coś od siebie. Proste, o ile jest się dobrym muzykiem i efektowne, o ile jest się świetnym. Jak Ellis, Turner i White.

Podobno Ellis ma w zwyczaju opowiadać podczas koncertów o czym będzie kolejny utwór. Nie wiem, czy trzyma się zawsze tych samych wersji i nie chcę uderzać w podniosły ton, ale naprawdę wiem, że te piosenki nie potrzebują słów. Polecam szczególnie wszystkim zmęczonym zalewem hipsterskich eksperymentów z programami komputerowymi i nowinkami technologicznymi. Ta muzyka unosi się ponad – stańcie więc na palcach, wyciągnijcie głowy zza ekranów i nabierzcie świeżego powietrza z Toward the Low Sun.

Nie ma więcej wpisów