Dni województwa, które zamiast odgrzewać kotlety w postaci niestrawnych pop-gwiazd polskiego festyniarskiego szoł-bizzu, mogą pochwalić się line up-em o jakim marzy niejeden europejski festiwal. Gdzie to? Oczywiście na Śląsku.

Emir Kusturica & No Smoking Orchestra – znany serbski reżyser jest także równie zapalonym muzykiem. I to takim, który potrafi porywać tłum. Tak też stało się też w Katowicach, gdzie ponad 5 tysięcy osób bawiło się przy bałkańskich rytmach. Folkowa nuta zahaczała czasami zbyt często w stronę ludycznych popisów (gry i zabawy z publiką). Ale wieloetniczne wątki muzyczne miały w sobie duży ładunek energii.

Chew Lips/Loco Star – drugiego dnia królowały natomiast dźwięki electro, a były to tym bardziej ekscytujące, że dwa zespoły koncertujące tego dnia zaprezentowały premierowo piosenki ze swoich nadchodzących albumów. Loco Star jak zwykle zaczarowali onirycznym klimatem, ale dali też publice taneczne wibracje. Nowością w ich scenicznych występach jest fakt, że Tomek Ziętek oprócz gry na trąbce i elektroniki także śpiewa. Bądźcie czujni – jeśli Loco Star grają w waszym mieście, musicie ich koniecznie sprawdzić na żywo. Chew Lips na scenie to przede wszystkim charyzma Tigs. Jej osoba elektryzuje i wiadomo skąd to uwielbienie wśród hipsterów dla tego trio z Londynu. Nowe utwory mają w sobie synth-popową nonszalancję i ten trudny do uchwycenia pierwiastek lekkości zawarty w chwytliwości melodii i podchwytliwych aranżacjach.

Natomiast Woodkid to francuska elegancja i precyzyjne sterowanie emocjami przełożone na stylowy folk z dęciakami. Intensywności tego koncertu nie dane mi było mi do końca zaznać, bo musiałem zmykać do Sosnowca, gdzie swoje misterium zagrał Tricky. (A znajomi mówili, że Yoann Lemoine wraz ze swoim zespołem w trakcie koncertu znacznie się rozkręcił, czego apogeum osiągnęli przy swoim największym przeboju Iron.) W Sosnowcu trwała już rozróba w najlepsze, gdyż książę trip-hopu postanowił przy piosence Come to me złamać system i zdecydowanie zmniejszyć dystans między sobą, a publiką co udało mu się w doskonały sposób. Zbiorowy skok przez barierki i zbiorowa ekstaza wyglądały jak muzyczna rewolucja. Po tej akcji Tricky niczym kapłan prowadził swoich wiernych. Zwalniał tempo, przyśpieszał wsłuchując się w potrzeby słuchaczy. Psychodeliczne jazdy przeplatane z tanecznno-hip-hopowymi, a że nie ograniczają go gatunki udowodnił grając pod koniec cover Motorhead. I jeśli w przypadku Tricky’ego można mówić o drugim oddechu w karierze, to Lamb (grający dzień później w Katowicach) oparł swój koncert trochę na sentymentach. I nie chcę przez to napisać, że był to zły koncert, tylko stare numery w stylu Gabriel czy What Sound wypadają o wiele lepiej na koncertach niż nowe kompozycje. To co jest fajne w Lamb na koncertach to fakt, że Lou skupia uwagę swim mocnym głosem, a Andy entuzjazmem.

Finał Dni Województwa Śląskiego odbył się 13 maja w Parku Śląskim i ponad 15 tysięcy osób bawiło się przy pozytywnie bujających dźwiękach muzyki Manu Chao. Od pierwszych dźwięków piosenki Mr. Bobby rozpoczęła się dwugodzinna fiesta muzyczna. Czołowy lewicowiec muzyki pop postawił na zabójczy rytm przeplatając go z wieloetniczną zadumą. I jeśli na pozostałych koncertach DWŚ 2012 widziałem raczej młodych ludzi, yo na występie Manu Chao widać było, że muzyka łączy pokolenia ponad podziałami: obok staruszek bujały się upalone młodziaki w dreadach, panie w garsonkach tańczyły obok hip-hopowców.

Wszystkim czytającym te relacje nasuwa się pytanie. Ale jak to jest wszystko możliwe? Odpowiedź jest prosta: Śląsk postawił na współpracę między wieloma podmiotami. Wśród organizatorów znaleźli się bowiem najlepsze festiwale z regionu: Ars Cameralis (Kusturica, Manu Chao), Off (Off Club na którym zagrali: Barn Owl,A Hawk And A Hacksaw, Tim Hecker), Tauron Nowa Muzyka (Woodkid, Lamb) oraz KATO Bar (Loco Star, Chew Lips). Katowice otrzymały rok temu od Aktivista tytuł mistrza roku i starają się sprostać temu zadaniu na każdym kroku.

 

Nie ma więcej wpisów