Występ Parov Stelar Band we Wrocławiu był jednym z najbarwniejszych koncertów cyklu City Sounds. Spora dawka electro-swingu porwała publiczność do tańca, nie dając ani chwili wytchnienia.

Wrocław był trzecim przystankiem podczas polskiej części trasy koncertowej Parov Stelar Band. Zespół Marcusa Füredera w poniedziałek zagrał w Poznaniu, we wtorek w Krakowie, w środę właśnie we Wrocławiu, a czwartkowy koncert odbędzie się w Warszawie. Tournée promuje najnowszy, dwupłytowy album Parova Stelara – The Princess.

Goście z Austrii pojawili się na scenie Eteru w towarzystwie gromkich braw, którymi przywitała ich publiczność zgromadzona w klubie. Sześcioosobowy band – w składzie: Parov Stelar, Cleo Panther, Max The Sax, Jerry Di Monza, Michael Wittner, Willie Larsson Jr. – od pierwszych dźwięków porwał ludzi do tańca. Już sam początek ich występu zwiastował naprawdę dobry koncert. Muzycy emanowali bardzo pozytywnie, byli żywiołowi i uśmiechnięci – nie sposób było oderwać od nich oczu. Najbarwniejszą postacią wieczoru była jednak wokalistka, Cleo Panther, która z dozą kokieterii nawiązywała kontakt z publiką.

Koncert zaoferował sporą dawkę electro-swingu, który okazał się być kluczem do sukcesu, jeśli mówić o dobrej zabawie. Tańczyli wszyscy – publiczność, zespół. Austriacy nie przystopowali nawet na moment i wciąż zastanawiam się nad tym, skąd wzięli tyle siły? Grali bowiem przez ok. 1,5 godziny z pełną mocą. Podczas występu można było usłyszeć utwory z nowego albumu, jak również wcześniejsze kompozycje Parova Stelara. Zabrzmiał tytułowy kawałek z najnowszego krążka, czyli The Princess, zabrzmiały również m.in.: Sally’s Dance, All Night, Booty Swing, Jimmy’s Gang czy też utwory z poprzedniego albumu (Coco) – Catgroove, Libella Swing. I chociaż brakowało w tym wszystkim różnorodności, a dźwięki wciąż bujały w podobnym rytmie, to nie można występowi Parov Stelar Band odmówić tego, że zabawił i roztańczył cały klub.

Austriacy zaprezentowali świetne show, które zbudowała ich swobodna i żywiołowa postawa na scenie, a także gra świateł oraz wizualizacje. Nawet na bis wyszli w swoiście showmańskim stylu – pojawiając się kolejno przed zgromadzoną publicznością i prezentując, z osobna, dźwięki swoich instrumentów, aby wreszcie połączyć je w całość i wspólnie zagrać dodatkowe utwory.

Nie ma więcej wpisów