Unsound Festival to jeden z najlepszych małych festiwali w Polsce (a nie jest, o dziwo, tak znanym festwalem, jak na to, bez wątpienia, zasługuje). I nie jest tak tylko ze względu na niesamowitych artystów, rokrocznie zapraszanych do Krakowa, lecz również na to, że koncerty i wydarzenia odbywają się w nieoczywistych miejscach, jak np. wnętrza kościołów, synagog czy w poprzemysłowych halach. Tegoroczna edycja, już 10., odbywać się będzie pod hasłem THE END. I bynajmniej nie oznacza to końca tego festiwalu, jednak na razie nic więcej na ten temat nie wiadomo – wszystko jest tajemnicą.

Pierwszymi ogłoszonymi artystami są:  aTelecine – zespół z Los Angeles, w którego skład wchodzą: Sasha Grey, Pablo St. Francis, Ian Cinnamon i Anthony D’Juan. Zespół czerpie inspiracje z indusrialu lat 80. Ich album z 2011 roku – A Casette Tape Culture – to odważne wydawnictwo, mroczne zjawisko na odrodzonej scenie DIY/darkwave.

Kolejnym ogłoszonym artystą jest Julia Holter. Miniony rok to pasmo jej sukcesów – album Tragedy (2011) doczekał się kontynuacji w postaci wspaniałego Ekstasis. Muzyka, jaką proponuje Holter jest mocno eksperymentalna – to wyrazista i obiecująca kompozytorka, tworząca autorską wersję muzyki pop.

Tim Hecker i Oenohtrix Point Never to wschodzące gwiazdy muzyki eksperymentalnej. Co prawda, nie wydali jeszcze płyty, która ma ukazać się nakładem Software, w cyklu płyt pod szyldem SSTUDIOS, jednak na Unsoundzie będziemy mieli okazję usłyszeć ich niepublikowany i niegrany nigdzie wcześniej materiał – na żywo.

Leyland Kirby i jego najbardziej kontrowersyjny dotąd projekt V/VM. Ostatni występ V/VM był spontanicznym i odbył się w Madrycie w 2010 roku, gdy Europa pokryła się pyłem wulkanicznym. Poza tym koncertem, grupa ostatni raz na scenie była w 2006 roku. I mimo tego w sieci nadal krążą poharatane, upiorne i zdeformowane, lekceważące prawa autorskie kawałki, zrobione na bazie przebojów Johna Lennona czy Robbiego Williamsa. Ich koncerty nierzadko były rzezią na muzyce pop – pełno hałasu, a do tego świńskie maski i akty samookaleczenia. Jednak Kirby zapowiedział, że występ na tegorocznym Unsoundzie będzie „łabędzim śpiewem” – a co to może oznaczać według niego? Trudno określić, przecież skala jest kwestią osoby, a po Kirbym naprawdę nie wiadomo, czego można się spodziewać. Jedno jest pewne – ten koncert może wstrząsnąć, a tego szukamy. Wrażeń.

I ostatnimi, jak do tej pory ogłoszonymi, artystami są Lustmord i Biosphere wraz z ich wspólnym projektem (zrobionym na specjalne zamówienie Unsoundu) – Trinity. Ten projekt ma za sobą historię, otóż: MFO – autor muzyki i wizualizacji stworzył ilustracje opowiadające o próbach broni jądrowej, odbywające się na pustyni w Nowym Meksyku. Lustmord i Biosphere zbierali nagrania terenowe w Los Alamos i White Sands Missile Range. Utwór już miał swoją premierę na nowojorskiej edycji i wzbudził zachwyt. Trinity to złowieszczy ambient – pełen świstów, odgłosów nawałnicy przerywanej złowieszczą ciszą, dźwiękiem syren; usłyszymy też akordy – klaustrofobiczne, elektroniczne i orkiestrowe. Występ ten, nie tylko ze względu na zawartość, będzie wyjątkowym – Lustmord od 30 lat nie występował na żywo. I to właśnie na Unsoundzie będzie można go usłyszeć po tak długiej przerwie.

Jak do tej pory lista artystów jest bardzo obiecująca. Nie tylko ze względu na nazwiska artystów, którzy mają wystąpić, lecz głównie dlatego, że tak naprawdę trudno się spodziewać czegokolwiek konkretnego. Każdy z nich jest osobowością i trochę tajemnicą – a to dopiero początek ogłoszeń!

Unsound Festival odbędzie się w dniach 14-21 października, w Krakowie.

Nie ma więcej wpisów