Pierwszy, mniejszy piątek odbył się w tym tygodniu w środę. Dobrą okazją do wyjścia z domu była wyjątkowa impreza w klubie 1500 m2. Znani i doceniani nie tylko w Polsce, ale także poza granicami kraju, szczecińscy dj’e i producenci – Catz’n’Dogz, stanęli za dj’ką w towarzystwie, również znanego i cenionego, amerykańskiego duetu Soul Clap pod wspólnym szyldem Clapz’n’Dogz. Czterech dj’ów, z dwóch różnych kolektywów, za jedną dj’ką, to tłok, panowie musieli więc regularnie ustępować sobie miejsca. Dogrywali się znakomicie, jak literki w połączeniu nazw ich kolektywów. Usłyszeliśmy dużo ciepłych, soulowych wokali, które znaleźć można na wydanym w kwietniu, pierwszym długogrającym albumie Soul Clap – Efunk. Krążek zapowiada się hitem chillout roomów albo beach barów – nawet jeśli jedyną palmą w okolicy jest palma Rajkowskiej, z powodzeniem zaprowadzi tropikalny klimat. Dzięki Catz’n’Dogz’om udało się przełożyć to „wychillowane” brzmienie na język zamkniętej przestrzeni klubowej i dodać mu taneczności.

Przechodząc z dużej sali na małą, za każdym razem uderzała zmiana tempa na zdecydowanie szybsze, od wejścia Kovvalsky’ego nieprzerwanie do samego końca. Na szczególne uznanie zasłużył set rezydentów klubu – Warsaw Calling, wypełniony po brzegi detroit-techno w najlepszym wydaniu. Zdarzały się momenty w postaci, na przykład, Moan Trentemoller’a czy Wicked Game Chrisa Isaak’a w remixie Soul Clap, kiedy surowe brzmienie techno przybierało ludzką twarz. Brawa za wyczucie i świetny, oldschoolowy klimat!

Nie ma więcej wpisów