Jakkolwiek by nie podchodzić do kolejnego filmu o wampirach i powtarzanego do znudzenia składu Burton – Bonham czy Carter – Depp, ścieżki dźwiękowe są mniej lub bardziej związanym z tematem przewodnim filmu zlepkiem melodii. Nic więc dziwnego, że na rynku pojawiły się dwa oddzielne soundtracki Dark Shadows, które mają zaspokoić serca wielbicieli samej produkcji i muzyki filmowej oraz amatorów dźwięków lat 70.

Z jednej strony mamy do czynienia z czystą esencją rocka i muzyki popularnej sprzed dobrych paru dekad, zawartych w kilku znanych przebojach. Aby poczuć ducha czasu dostajemy zestaw utworów, których wstyd nie znać, mimo że często słysząc je gdzieś w radiu  nie potrafiliśmy często dopasować do nich wykonawców. Solidna dawka gęstych gitar w I’m Sick of You Iggy’ego Popa przeplata się z łagodnością Knights in White Satin The Moody Blues. Niesamowite, że po tylu latach od wydania utwór dalej brzmi tak świetnie. Bang a Gong grupy T.Rex i You’re the First, My Last, My Everything Barry’ego White’a mają za zadanie dać wytchnienie swoją swawolą i tanecznością.

W przypadku bardziej „filmowego” wydania soundtracku, autor ścieżek dźwiękowych do Spidermana, Edwarda Nożycorękiego czy Batmana po raz kolejny próbuje uchwycić filmowy styl w dźwiękach operowych. Podniosłość prologu tchnie dramaturgią, gdzie przetaczają się chóralne armie i trębacze, a puzoniści zwiększają dramatyzm w przyspieszonym tempie utworu, który staje się dobrym tłem pościgowym. Łagodniej wybrzmiewają symfonie instrumentów smyczkowych, które następują po odgłosach fletów i trzasków. Mimo wielu podobnych zabiegów (taki już urok soundtracków) nie można powiedzieć, że Suite czy The End? (Uncut) porywające mechanicznym klimatem, będąc w jakiś sposób niegodnymi wydania i przesłuchania.

Trudno więc oceniać wartość obu wydań. Jeśli kogoś zafascynował film lub darzy sympatią autora i takie muzyczne produkcje, z pewnością powinien sięgnąć po muzykę z Dark Shadows w formie rozbudowanej. Z melancholią wspomnieć może też szalone wyczyny Alice Coopera, który na drugim soundtracku uosabia charakter lat 70. Czy to zatem dobry sposób na rozprawienie się z muzyką filmową? Ocena tych poczynań powinna zostać w sferze indywidualnego odbioru.

Nie ma więcej wpisów