Po ostatnich dokonaniach Brytyjczyków z Mystery Jets do nowego wydawnictwa raczej podejdzie się z lekka zachowawczością. A niesłusznie, ponieważ Serotonin w kontekście całego dorobku zespołu okazuje się być zwykłym potknięciem, w czym utwierdza właśnie krążek Radlands. Zespół, mimo odejścia Kaia Fisha nic nie traci, a nawet trochę zyskuje na brzmieniu.

Panowie, do których wielokrotnie przylepiano łatki pokroju esencja brytyjskości wyruszają do barbarzyńców ze Stanów Zjednoczonych i tam postanawiają zarejestrować nowy materiał, eksplorując tamtejsze brzmienia typowe dla Teksasu. W słyszalnym stopniu odbija się to na dotychczasowym stylu Brytyjczyków, a poznane do tej pory brzmienie odchodzi na chwilę, nieznacznie na drugi plan. W uszy rzuca się surowsze podejście do poszczególnych instrumentów, świadomie, bardziej niedopieszczone aranżacje, większa ilość, niż do tej pory, brudu. Także w kwestii bogactwa aranżacyjnego, można mówić raczej o oszczędności, oparciu na standardowym instrumentarium. Pojawiają się jednak wyjątki – The Nothing, w którym usłyszymy organy Hammonda czy melotron. Z dziwniejszych odchyleń mamy Bee Geesowskie chórki w The Hale Bop. Mystery Jets mimo wszystko pozostają Mystery Jets i w wielu przypadkach wybierają się również w indie-popowe rejony swoich dokonań, co słychać zwłaszcza w refrenach – zwłaszcza w Someone Purer i Lost in Austin. W pewnym stopniu brak tu wyrazistych higlightów, które mogłyby do tego krążka przyciągać kogoś spoza kręgu zdobytych fanów. Nie mniej jednak, urokliwe i zwiewne Take me Where the Wild Roses Grow, czy akustyczne Luminescence i otwierające Radlands, progresją akordów przypominające Yorkowe The Present Tense, to bardzo dobre próby.

Mimo paru intrygujących partii i rozwiązań aranżacyjnych, u Brytyjczyków nadal da się słyszeć lekki chaos aranżacyjny, swoisty brak świadomości, konkretniej obranego celu. Radlands to po prostu dobre piosenki, ale nic konkretniejszego ich nie spina, a Mystery Jets nowych fanów nią raczej nie zdobędą. Mimo to, warto włączyć i posłuchać, zwłaszcza, jeśli ktoś nadal nie może zapomnieć zespołowi Serotonin.

Nie ma więcej wpisów