Open’er Festival czas zacząć! Czego możemy spodziewać się po artystach, którzy wystąpią na Tent Stage?

très.bLike Is
Z tym utworem miło rozpocząć lub zakończyć dzień. Kawałek Like Is zespołu très.b wprowadza nas bowiem w miłą atmosferę beztroski, którą odczuwa się zaraz po przebudzeniu w leniwy, weekendowy poranek albo tuż po powrocie do domu. Takie momenty naszej codzienności ceni się najbardziej, bo choć zwykłe, nastrajają nas pozytywnie. Aż chce się swobodnie opaść na kanapę i wygodnie na niej rozłożyć, zapominając przy tym o całym świecie.

YeasayerO.N.E.
Trudno przewidzieć, czy O.N.E. lepiej sprawdzi się podczas koncertu pełnego słońca, czy może deszczową porą, która na naprawdę dobrych koncertach dodaje uroku, energii i radości. Sprawdzi się jednak na pewno, bowiem przebojowość tej kompozycji nie pozwala ustać w miejscu bez ruchu.

OrbitalSatan
Mocniejsze brzmienie, szybsze tempo, nieco mroku i wrażenie wplątanej w dźwięki intrygi. Diabeł tkwi w…muzyce duetu Orbital. Koncertowa wersja utworu Satan to gwarancja opętania, totalnego szaleństwa i absolutnie dobrej zabawy. Ogromne pokłady energii na czas występu Brytyjczyków są wskazane.

Dry the RiverNo Rest
Zastanawialiście się kiedyś, jak opisać przebieg nieszczęśliwej miłości? Już nie musicie. Zrobili to za nas panowie z Dry the River. W zmieniającym się tempie utworu No Rest zawarli całą kwintesencję towarzyszących jej przeżyć. Serwując nam spokojny początek, który oddaje nastrój życia w pojedynkę, przechodzą do radosnego brzmienia gitary i perkusji symbolizujących stan miłosnej euforii. I byłoby pięknie, gdyby na tym się kończyło. Zamiast tego jesteśmy zaskoczeni mocniejszym uderzeniem, oddającym cały ból i rozczarowanie. Utwór lubimy, ale zdecydowanie wolimy szczęśliwsze zakończenia.

Jamie WoonSpirits
Podejrzewam, że po wysłuchaniu następcy Mirrorwriting status najlepszego zajmie inna kompozycja, niemniej Spirits to muzyczna perełka, która trzyma mnie na długo po odstawieniu na dalszy plan całości debiutu. Wspaniała harmonia zwiewnych chórów dopełniająca ciepło soulującego głosu Woona to przyjemność po ciężkim dniu, pewne odprężenie. Atmosferę intymności zasiewa jego emocjonalność w opowiadaniu historii, refleksyjny ton w pochwałach życia i natury. Wystarczy tylko podkreślić ten nastrój zapalając świece, a potem odpłynąć w dźwiękach.

The MaccabeesLove You Better
Jedna z najbardziej pozytywnych piosenek The Maccabees. Gitarowa, energetyczna, ze świetnym tekstem. Zawsze wprawia mnie w doskonały nastrój. Bardzo dobrze wspominam ich pierwszy koncert w Polsce i wykonanie Love You Better na żywo.

Jessie WareWildest Moment
Spośród opublikowanych do tej pory kawałków Jessie Ware z nadchodzącej płyty Devotion nasz wybór padł na utwór najnowszy. Wildest Moments przepełniony jest emocjami, których odczuwanie potęguje przyprawiający o szybsze bicie serca, równomierny beat zestawiony z łagodnym głosem artystki. Wsłuchując się zarówno w słowa, jak i w muzykę, wyczuwamy w nich niepewność i obawę przed stratą czegoś cennego, a jednocześnie tęsknotę i nadzieję. Słyszymy wołanie o kolejną szansę oraz próbę podtrzymania tlącego się jeszcze płomyka miłości i namiętności.

NosowskaNomada
Guru Nosowska zawsze powala na kolana. Zawsze doprowadza do mimowolnych zderzeń dolnej szczęki słuchacza z betonem z prędkością światła. Hipnotyzuje i zniewala. Głównie swym kunsztem łączenia słów w konstrukcje najpiękniejsze, idealne do wytatuowania na nadgarstku. Potrafi wyciskać z wyrazów i zdań esencję. Przecież w Nomadzie znajdziemy zaledwie kilka wersów. Ale jakich. Jak wielkich i silnych. Jak uderzających w odbiorcę. Jak czarujących. Bo to zgrzyty, niedopasowanie i emocjonalne torsje na najwyższym poziomie. To ekstremalne bodźce i skrajności. Nosowska swoimi piosenkami wgryza się w kark, zostawiając najpiękniejsze blizny. Dokładnie pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałam Nomadę. Siedziałam w krakowskiej kuchni, a z drugiego pokoju powoli sączyła się sekunda za sekundą, pulsując i skwiercząc. Miałam nieopisaną gulę w gardle i dreszcze wędrujące po plecach. Od tego czasu minęło jakieś kilkaset odtworzeń. A emocje wciąż te pierwsze, najprawdziwsze.

M83Reunion
Z letnią porą najbardziej kojarzą nam się relaks, czas spędzony z przyjaciółmi i dobra zabawa, podczas których nie może oczywiście zabraknąć energicznych kawałków. Muzyka zawsze potrafi wprawić nas w dobry nastrój i wywołać na naszych twarzach uśmiech. I tak też jest w przypadku utworu Reunion M83. Słuchając go, odczuwa się natychmiastową reakcję całego ciała, które pędem ruszyłoby przed siebie w szaleńczym biegu pod festiwalową scenę.

Świetliki Miłość na marne
To oddalenie się w stronę smutku i melancholii. Bo nikt nie potrafi o nich tak pięknie jak krakowski mistrz wraz z przyjaciółmi. To melorecytacja, wódka, dużo wódki i papierosy. Pod tym kontrowersyjnym i niekonwencjonalnym płaszczykiem poety, który lubi rzucać przekleństwami jest też żal i smutek. Ale pomieszany z gniewem. To bolesne podsumowanie rzeczywistości. To niepojęte, że niektórzy, w tym wypadku Świetliki, potrafią tak czarować, że ma się wrażenie, iż stoi się na dworcu z papierosem w dłoni i kiwa z boku na bok żałośnie spoglądając na warkoczące pociągi. I nie wiem czy to tylko moja chora wyobraźnia i skłonność do nadinterpretacji, ale przecież każdy wie nie od dziś, że Kraków zniewalającą, dekadencką moc w sobie posiada.

Bat for LashesGlass
Słuchając Bat for Lashes wydaje się, że Natasha Khan należy do jakiegoś mistycznego, czarodziejskiego świata, niedostępnego zwykłym śmiertelnikom. Szczególnie odczuwalne jest to w utworze Glass, w którym na początku wokal dochodzi do nas jakby z oddali, harfa kojarzy się z baśniową  rzeczywistością, a tekst pełen jest niezwykłej symboliki.

Friendly FiresParis
Chyba każdy fan dobrej muzyki kojarzy pierwszą linijkę zwrotki: One day we’re gonna live in Paris, I promise. I’m on It. To jest jedna z tych piosenek, po usłyszeniu której ma się ciarki na całym ciele. Gdy usłyszałam ją po raz pierwszy, w radio, wiedziałam, że jest to magiczny utwór, który szybko mi się nie znudzi. To dzięki niemu poznałam Friendly Fires i od tamtego momentu stał się on jednym z moich ulubionych zespołów.

SBTRKT feat. Jessie Ware – Right Thing to Do
Dobrych, elektronicznych brzmień nigdy nie jest za dużo. Natomiast dobrych, elektronicznych brzmień, które uzupełniają świetne, kobiece wokale im będzie więcej, tym świat będzie piękniejszy. Przynajmniej ten muzyczny świat. SBTRKT i jego utwór Right Thing to Do oraz wokal Jessie Ware to zdecydowanie interesująca kompozycja.

Nie ma więcej wpisów