Cokolwiek myślicie o tej EP-ce, jesteście w błędzie. Na nowym wydawnictwie Banksa nie znajdziecie Interpolowej deprechy, nie uraczycie również żenujących frazesów. Co więcej, praktycznie nie ma tu typowych gitar post-punkowców z Nowego Jorku, a sam Paul sprawia wrażenie świadomego twórcy. Zdziwieni? To włączcie pierwszy kawałek.

Te echa macierzystego zespołu Paula, które słuchać przez pierwszych kilka sekund szybko znikają i pojawia się coś, czego raczej nie można było się spodziewać. Smyki i przesterowana cięższa gitara, wspomagana hermetycznym bitem perkusji to tylko wstępniak, przystawka przed daniem głównym. Reszta utworów ukazuje gitarzystę Interpolu jako solistę, który jest świadom kreowania przez danego dzieła i efektu, który chce osiągnąć. Przekłada się to, tak samo na brzmienie tej płyty, jak i mnogość akcentów, czy goszczących tu motywów. Uciekania od poznanej formuły, brak odczuwania konieczności wokalnej ingerencji w każdy utwór to te mniejsze plusy. O tyle, o ile Perimeter Deactivated raczej wielkich emocji nie wzbudzi i uwagi na dłuższy czas nie przykuje, tak już następny w kolejności Summertime is Coming będący bardzo miłym i właśnie typowo letnim utworem, skrzącym się jaśniejszymi odcieniami pop-rockowego grania. Jeśli już ex- Julian Plenti ucieka w tym numerze w melancholię robi to zgrabnie, naturalnie, z lekkim patosem w głosie, ale brak tutaj sztuczności, mimo wszystko wokaliza pasuje do ram piosenki. Same próby Banksa z elektroniką również wypadają dość ciekawie (Mythsysizer oraz I’m a Fool to Want You). Chociaż pierwszy z wymienionych pomimo zaledwie 108 sekund trwania może po kilku odsłuchach lekko nużyć, nie można odmówić mu intrygującego zwrotu pod sam jego koniec. Lepiej natomiast wypada utwór numer cztery, gdzie brzmienia operowe okraszone motorycznym, elektronicznym bitem łączą się z akcentującymi plamami pianina. I’m a Fool to Want You to również chyba najbardziej godny odnotowania popis wokalnej poprawności twórcy tego minialbumu. Ostatni track pomimo pełnowymiarowego czasu, raczej należy potraktować, jako eksperyment. Post-rockowe gitary, znany już post-punkowa perkusja i ciągłe udziwnienia, zarówno w kwestii gitar, jak i gitar.

Cieszcie się matki i dzieci, cieszcie tramwajarze i sprzątaczki, cieszcie maturzyści i rolnicy. Cieszcie się i szerzcie dobrą nowinę, albowiem Paul Banks nagrał dobrą EP-kę. Zaiste, dobra to wiadomość dla nas wszystkich. Zwłaszcza dla fanów formacji gitarzysty, którzy mogą teraz liczyć na dobrą płytę samego Paula, jak i Interpolu.

Nie ma więcej wpisów