NP (napszykłat) to zespół, który od kilku dobrych lat robi spore zamieszanie na rodzimej i nie tylko, scenie alternatywnej. Kto o nich jeszcze nie słyszał musi wiedzieć, że Robert Piernikowski i Marek Karolczyk, nie boją się eksperymentów z avant hip hopem, elektroniką, współpracy z legendami tj. Dälek. Tej wiosny gościli na Primavera Sound Festiwal, niedawno zawitali do Gdyni, a jeżeli wybieracie się na OFFa. nie możecie ominąć ich koncertu.


musicis.pl Najczęściej artykuł o NP rozpoczyna się słowami duet z poznania. Ile w tym prawdy?
NP (napszykłat): Jesteśmy imigrantami w tym mieście. Marek pochodzi z Sadek (woj. Kujawsko-Pomorskie) ja ze Świnoujścia, znad morza. W Poznaniu mieszkamy od jakiegoś czasu i pracujemy. Poznaliśmy tu ludzi i to nas chyba przywiązało – bujamy się głównie z imigrantami takimi jak my, chociaż z poznaniakami też się jakoś da.

Wasz post z fanpage’a: Primavera: dużo piedestałów, słaba muza, dziady rokendrola, ASAP Rocky padaka, polskie składy rządzą, złodzieje i gołe baby, adidasy dla ubogich.; i można uznać, że to relacja krótka, zwięzła i na temat, ale…
Jeśli to ma być najlepszy festiwal w Europie, to dziękuję. Tylko PR i sentymenty z lat minionych i smenty, półplejbeki, ściemy, których nie łykam. Hype Williams, Ed Wood, Kristen i Napszykłat – to były najmocniejsze punkty festiwalu. Daliby nam dużą scenę z ludźmi to rozwalilibyśmy tę imprezę. Na pocieszenie chłopaki z polski dostali po adidasie i się ucieszyli. A gołe baby na plaży, złodzieje w metrze.


Koncerty w Polsce, Czechach, Słowacji, Rosji, Niemczech, Hiszpanii, aż po Stany Zjednoczone. Już wiem, jaka była Primavera, co możesz powiedzieć o nowojorskim festiwalu Unsound?
Unsound jest chyba najbardziej świadomy artystycznie spośród mi znanych festiwali. Spogląda raczej do przodu i ma swój konsekwentny charakter – nie próbuje być supermarketem. Respekt. Nie jestem wielkim fanem festiwali – wolę koncerty w lokalnym kontekście, ale muszę przyznać, że polskie festiwale jak Unsound czy OFF to zajebiste eventy na tle tego, co widzieliśmy gdzieś tam.


A Nowy York? Jakie to dla Was miejsce ?
Takie, w którym moglibyśmy zamieszkać. Nie miałem podobnego odczucia nigdy zagranicą. A tu widzę nagle, że wszyscy są skądś i modelują to miasto pod siebie, stają się jego częścią nie dlatego, że maja to na papierze, tylko dlatego, że tu właśnie są. Czegoś takiego nie ma nigdzie indziej chyba. Tym bardziej w Poznaniu, gdzie funkcjonują takie pojęcia jak „rodowity poznaniak”.


Publiczność Openera odebrała Was dobrze. Za niecały miesiąc pojawicie się na OFF festiwalu, czy macie jakieś obawy albo nadzieje związane z tak dużymi imprezami?
W tym roku nasz cyrk objazdowy zahacza o wiele festiwali – już wiemy jak się poukrywać po kątach – będzie dobrze. Koncerty będą rażące – się bójcie!


Kultur Shock odbija się w środowisku muzycznym raz echem, raz czkawką. Psychopaci z szuwarów to komentarz pod jednym z artykułów. Czytałam podobne zdania na zmianę z wysokimi notami recenzji, które nazywają Was nową jakością polskiej sceny alternatywnej. Czy potraficie wskazać moment, w którym NP stało się takim ewenementem?
Ludzie niezbyt wiedzą gdzie nas przypisać. Stajemy się trochę problemem – tak czuję. W sumie mnie to cieszy, bo dobra sztuka, w moim rozumieniu robi coś człowiekowi – w głowie, a nie po głowie głaszcze. Nie wiem dokładnie kiedy to się zaczęło – wiadomo, że nie od razu graliśmy dobrą muzykę. Przed naszym pierwszym albumem bronię się, jak przed ogniem. Zielona płyta „NP” to raczej początek dobrej muzyki. Wydaje mi się, że w miarę odchudzania składu, bardziej trafiamy w punkt i nie ma kompromisów wewnętrznych. No, a ci psychopaci z szuwarów…kto to powiedział? Jak złapię to…podziękuję za komplement.


Kto wywołał psychopatów z szuwarów? Wielu artystów lubi mówić o swoich inspiracjach, a NAPSZYKŁAT?
My nie lubimy mówić o swoich inspiracjach. Psychopatów z szuwarów wywołało to wszystko, co przeżyliśmy. Najbardziej inspiruje mnie styk mojego istnienia z zewnętrznym światem – szczególnie z ludźmi.


Za kilka dni Kulture Shock będzie świętowało pierwsze urodziny. Pracujecie już z nowym materiałem?
Tak. Przygotowujemy zaraz wspólną płytę z Dalkiem, która pojawi się jakoś w 2013.


Robert, Ranna mewa to pierwszy singiel Twojego solowego materiału; „ Się Żegnaj” wystartowało 26 czerwca. Co możesz powiedzieć o tym projekcie?
Ranna Mewa lata. Mój solo projekt to równoległa rzecz, która powstawała w ostatnich kilku miesiącach. Jest to zbiór smutnych piosenek i utworów. Nie wiem jaki jest ten album – za szybko się to wszystko dzieje – muszę posłuchać.


A Marek? Gra poza zespołem?
Tak Marek zajmuje się swoimi rzeczami. Może niedługo z czymś wyskoczy.


Na koniec muszę o to zapytać: szykujecie dla nas jeszcze jakieś niespodzianki?
Zmianę nazwy, zmianę w składzie, koniec. Niespodzianki są niespodziewane, uderzają kiedy nie wiemy.

Nie ma więcej wpisów