music is ... muzyka z najlepszej strony.

 

Maja Kleszcz & incarNations. Odeon

Fałszywi prorocy doglądali jeszcze kilka lat temu końca polskiej muzyki. Kiedy słucham takich płyt jak Odeon, nie mam żadnych wątpliwości, że nasz rodzimy rynek muzyczny ma się lepiej niż kiedykolwiek. Po świetnych debiutach Kari Amirian, Meli Koteluk czy genialnego rozwoju kariery Brodki, przyszedł czas na kolejną odsłonę niezwykle utalentowanego zbioru polskich wokalistek.

Maja Kleszcz od najmłodszych lat była przyzwyczajana do muzyki. Jej ojciec, Włodzimierz Kleszcz, to dziennikarz Polskiego Radia i wielki meloman – dzieciństwo Mai było naznaczone bluesem, jazzem, world music i reggae. Jako czternastolatka dołączyła do Kapeli ze Wsi Warszawa. Tam poznała Wojtka Krzaka, który uzupełnił skład zespołu. Nawiązała się między nimi nić artystycznego porozumienia. Kapela ze Wsi Warszawa pozostała w nurcie etnicznym world music, z kolei Maja i Wojtek postanowili stworzyć razem coś innego. Powstał projekt incarNations, któremu brzmieniowo najbliżej do jazzu, bluesa i klasycznych retro brzmień. W 2010 roku ukazała się płyta Radio Retro, która zyskała uznanie wśród krytyki.

Odeon to kontynuacja kierunku, w którym cały czas podąża Maja Kleszcz z zespołem. Śmiem nawet twierdzić, że póki co, jest to najlepszy polski długogrający krążek nagrany w tym roku. Artyści pragnęli przywrócić ideę przedwojennej piosenki – muzycznego standardu, który może tworzyć tło do rozmów w zadymionej kawiarni, jednocześnie nie będąc kompletnie ignorowanym przez publiczność, tworzony starannie i zawierający głębię, a nie tylko chwytliwe refreny. Mai Kleszcz nie da się ignorować. Jej wokal tworzy ten właściwy klimat – siadasz, słuchasz i wiesz, że tutaj nie trzeba niczego zmieniać i poprawiać. Wokalistka śpiewa tak spontanicznie, że gdyby nagrywała cały materiał jeszcze raz, partie wokalne brzmiałyby zupełnie inaczej w zależności od trwającej chwili. Jej barwa porównywana jest do największej perły głosowej tego świata, czyli Elli Fitzgerald, pojawiają się nawet określenia polska Adele. Za większość tekstów na płycie odpowiedzialny jest Bogdan Loebl – autor Breakoutu i Tadeusza Nalepy, dzięki czemu piosenki zaśpiewane na Odeonie są bardzo poetyckie i jednocześnie autentyczne. W pierwszych sekundach Chciałeś zaśpiewać można usłyszeć fortepianowe nuty, które razem z głębokim i niskim głosem Mai stanowią wstęp do jazzowo bluesowego standardu rodem z lat 20. Nocą jesteśmy głodni jest w muzyce tym, czym w literaturze erotyk – z pewnością jest to zasługa Bogdana Loebla, ale też melodii utrzymanej w jazzowej konwencji.
Po usłyszeniu kolejnego utworu możemy poczuć się nieco rozmarzeni… Swingujący rytm piosenki Nasza miłość ma skrzydła potrafi ukołysać. Dalej robi się nieco nostalgicznie. Powiał chłodny wiatr to gitarowo-akustyczna propozycja ze wzruszającymi frazami, które napisała Magdalena Czomperlik. Podobnie jest z utworem Jesteś jak las, który urozmaicony instrumentalnie tworzy aurę niepokoju i tajemnicy. Na płycie znalazła się również wersja piosenki I Put a Spell on You Screamin’ Jay’a Hawkinsa, Catch a Falling Star po polsku oraz utwór zaśpiewany w języku francuskim La Solitude. Śpij, śnij to czysty retro-jazz, który przypomina nieco tempo charakterystyczne dla jamajskich dźwięków.

Im więcej razy słuchałam tej płyty, tym bardziej byłam pewna, że jest ona kompletna i czarująca. Odeon to porcja bardzo dobrej muzyki, która godzi ze sobą jazzowe dźwięki z popową ulotnością chwili. Ale to Maja Kleszcz stoi tutaj na najwyższym stopniu podium. Jej wokal to niezbędny element w tej mozaice dźwięków.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...