John Frusciante, przed wydaniem płyty, zaciekawiony został poprzez brzmienia synthpopu. Nie jest to do końca trafiony wskaźnik, jeśli chodzi o rozszyfrowanie tego minialbumu. Wcześniejsza współpraca z Joshem Klinghofferem również nim nie jest. Solowe dokonania na nowym wydawnictwie także mają z tym bardzo mało wspólnego. Frusciante ewoluował muzycznie w bardzo niespodziewanym kierunku i porzucił, niemal w całości, swój dotychczas prezentowany styl.

Artysta we wszystkich utworach z Letur-Lefr jest bardzo skupiony na eksperymencie. Dotyczy to głównie rytmu i perkusji. Rozwiązania automatu perkusyjnego (hi-hat + snare), których John dopuszczał się w swoich akustycznych utworach lub w większości na From the Sound Inside, tu również są obecne. Tym razem jednak nie są narzędziem drugiego rzędu i przypominają rytmiczne zabawy z Swahili Blonde.

Resztę przestrzeni muzycznej wypełniają brzmienia wczesnego minimal-synthu czy też te 8-bitowe. John ucieka także w hip-hop za sprawą współpracy z MC i monotonności bitu, czy nawet w operę – wysamplowany wokal w FM. Frusciante pokazuje również bardziej przystępne oblicze – gra syntezatora i basu w 909 Day.

Całościowo Letur-Lefr sprawia wrażenie niemal schizofrenicznego. Brzmienia perkusyjne wprowadzają zmiany w utworach, a to niesie ze sobą spory chaos i zamęt oraz działa na szkodę poszczególnych motywów. Dotyczy to zwłaszcza, kryjącego duży potencjał, utworu In My Light, ale tak naprawdę wtręty łamiące rytm i koncepcje są wszędobylskie.

Mimo faktu, iż materiał jest ze sobą spójny, ze względu na brzmienia syntezatorów, słuchacz przez te szesnaście minut nie będzie wiedział, czego tak naprawdę słucha i który to już utwór. W przeciwieństwie do poprzednich albumów Frusciante, ten jest naprawdę wymagającym elementem muzyki. Nie ze względu na nowatorskość czy emocjonalność, a raczej na spójność w chaosie.

EPkę trudno nazwać eksperymentem czy wizją. To raczej zabawa swoją własna fascynacją. Dostarcza ona wielu wartościowych i intrygujących momentów, ale ostatecznie nie zmierza donikąd. Jest nadmierną ekstazą.

Nie ma więcej wpisów