Połączenie niezapomnianego wokalu, elektronicznych, dudniących bitów i… klarnetu. Świetne aranżacje, brzmieniem przypominające dokonania Portishead czy Fever Ray. Klimat i wokal nawiązujący do najlepszych islandzkich wzorców, jak Björk czy múm. Islandzkich, ponieważ Samaris to kolejne zjawisko z wyspy – kawałek świetnego, skandynawskiego dreamy triphopu. A wszystko to w wykonaniu trójki nastolatków.

Samaris został założony w styczniu 2011 roku, w Reykjaviku, przez trójkę uczniów szkoły średniej. W skład zespołu wchodzi programista i klawiszowiec Þórður Kári Steinþórsson, klarnecistka Áslaug Rún Magnúsdóttir i wokalistka Jófríður Ákadóttir. Grupa zdobyła dość spory rozgłos na Islandii dzięki wygraniu corocznego festiwalu Músíktilraunir, wyławiającego młode talenty (ten sam konkurs wygrał rok wcześniej, odnoszący teraz wielkie sukcesy, zespół Of Monsters and Men). Wygrana pozwoliła im na nagranie debiutanckiej EP-ki Hljóma Þú, jedynego jak na razie, zarejestrowanego w studio materiału. Album zapewnił zespołowi miejsce na najlepszych i najbardziej popularnych festiwalach na Islandii, a trójka nastolatków wymieniana jest jako jedno z głównych odkryć islandzkiej sceny muzycznej ostatnich lat.

Hljóma Þú to krótki, 6-utworowy album (trzy oryginalne nagrania i trzy remiksy), jednak od razu zapada w pamięć i zaskakuje profesjonalizmem. Elektroniczne brzmienia są tu na najwyższym poziomie, do tego dochodzi magiczny akompaniament żywego klarnetu i jeszcze bardziej niesamowity, eteryczny wokal 18-letniej Jófríður. Nastolatkowie z Reykjaviku zdają się być obyci w dźwiękach wcale nie gorzej niż twórcy, których wskazują jako swoje inspiracje – Portsihead, Fever Ray i James Blake. Wokalistka podkreśla także silny wpływ Björk na jej rozwój muzyczny, co również bardzo dobrze słychać na albumie (a jeszcze lepiej w nagraniach live nie wydanych na EPce utworów).

Co czyni Samaris jeszcze bardziej niezwykłym, to fakt, że ich muzyka stanowi niejako pomost pomiędzy przeszłością i tym co nowoczesne, teraźniejsze. Teksty ich piosenek to fragmenty starych islandzkich pieśni, które wygrzebują i nadają im elektroniczną, współczesną oprawę. W ten sposób, jak żartobliwie tłumaczą w wywiadach, mogą zaznajamiać starsze pokolenia Islandczyków z klimatami dubstep czy triphop.

Nie ma więcej wpisów