Duńczycy mają swoje Iceage czy Lower, na wyspach przesterów i gardeł nie szczędzą Male Bonding. Nawet Kanada ma swoich młodych punkrockowców w postaci White Lung. Pora na Szwecję. Przedstawiamy Holograms.

Chociaż mają za sobą debiutancką płytę z lipca tego roku i singiel ABC City, internet nie jest skory w dzieleniu się informacjami o nich. Praktycznie przechodzą bez żadnego echa przez ten rok. A szkoda, bo biorąc pod uwagę rozgłos jaki zdobyli Iceage, ci dwudziestoparolatkowie ze Szwecji powinni dostać więcej niż ledwie dobrą recenzję w Pitchforku, artykuł zapoznający z ich sylwetką w NME i wspominki na dwóch niezależnych stronach. Zasługują.

A łatwo raczej nie mają. Pomijając już fakt, że gdyby pochodzili z Anglii albo innej Szkocji, szukając muzycznych porównań, padałby termin wczesne The Cure. Po wydaniu EPki i singla wytwórnia Captured Tracks niespecjalnie się nimi interesowała. Jakby tego było mało, w połowie drogi na pierwszy występ trasy koncertowej zepsuł się im silnik i z powodów dość poważnych problemów finansowych utknęli we Francji bez forsy, bez możliwości dotarcia na trasę The Soft Moon, których mieli supportować.

Nie mają może kasy, ale mają talent i już pojawiają się opinie, że zdradzają potencjał, który wykracza poza szwedzki rynek. A szansa na rozgłos już blisko, ponieważ przed nimi występy na festiwalach (w tym Hopscotch), trasa po Stanach Zjednoczonych i (nie tylko) anglojęzycznych krajach Europy. Ale to tylko suchy tekst, bo przecież chodzi o muzykę.

Nie ma więcej wpisów