W ramach swojej międzynarodowej trasy Feist zagrała w połowie sierpnia w Hamburgu na tamtejszej Freilichtbühne. Publiczność wypełniła szczelnie widownię i gromadziła się licznie wokół amfiteatru – nie mogąc wejść do środka, chcieli choć z daleka posłuchać kanadyjskiej artystki.

Feist nie zawiodła czekających słuchaczy i razem ze swoim zespołem dała energetyczny, rock’n’rollowy koncert. Na samym początku radośnie wybiegła zza kulis, wyprzedzając innych muzyków i nisko ukłoniła się tuż przy krawędzi sceny. Potem wielokrotnie jeszcze dawała świadectwo swojej spontaniczności i humoru, zaskakując tym nieco sztywną hamburską publiczność. Gdy w trakcie wykonywania How Come You Never Go There ktoś zemdlał na środku amfiteatru, artystka przerwała koncert i poprosiła ochronę o udzielenie pomocy. Kontynuowała piosenkę, zmieniając tekst: How could you never go there. Nieco później podzieliła słuchaczy na cztery grupy, z których każda miała śpiewać w czasie Commotion na inną nutę. W repertuarze przeważały utwory z ostatniego albumu, Metals, a te z wcześniejszych płyt – My Moon My Man czy When I Was a Young Girl – zaprezentowane zostały w zupełnie nowych aranżacjach. Najbardziej ekstremalnym przykładem był utwór Limit to Your Love. W jego hamburskiej odsłonie – zagranej z psychodeliczną energią i zaskakującymi partiami wokalnymi – trudno było rozpoznać melodię albumowej wersji.

Pomimo początkowego dystansu, hamburczycy zgotowali Feist i jej muzykom gorące owacje – trzy razy wychodzili bisować. Dobrze zgrany zespół spontanicznie wybierał wtedy piosenki spośród bogatego repertuaru artystki. Za ostatnim razem Kanadyjka sama podbiegła do mikrofonu, oświadczając, że ma jeszcze pięć i pół minuty (faktycznie, była 21:55) i że zagra solo pięć i pół minutową wersję The Park. Wyglądało na to, że artystka wcale nie chce schodzić ze sceny. Swoją energią i humorem, a jednocześnie wrażliwością i empatią Feist pokazała w Hamburgu, że jest prawdziwą rockową damą. Dowiodła też, że jej wymagająca, intelektualna twórczość świetnie brzmi na żywo i nawet jeśli przyciąga odrobinę sztywnych słuchaczy, potrafi ostatecznie wydobyć z nich odrobinę szaleństwa.

Nie ma więcej wpisów