Rok 2012 był bardzo pracowity dla Orlando Weeks z The Maccabees. Mimo premiery trzeciej płyty – Given to the Wild – i intensywnej trasy koncertowej, znalazł czas na side-project – Young Colossus. Liczącą dwadzieścia cztery strony powieść graficzną, zilustrowaną przez Roba Huntera, dopełnia EPka z sześcioma autorskim piosenkami w wykonaniu samego Orlando, w produkcji Nica Nella. Dodatkowe partie wokalne, za które odpowiada Alessi Laurent-Marke z Alessi’s Ark, nadają im niezaprzeczalnego uroku.

Książka została wydana w limitowanej edycji, liczącej zaledwie 1500 kopii. Niedawno zespół dał swoim fanom niepowtarzalną okazję zobaczenia projektu na żywo w Corsica Studios, w Londyńskim Elephant & Castle. Występ, który miał miejsce 5 września, okazał się ogromnym sukcesem: klub będący w stanie pomieści raptem trzysta osób zapełnił się w kilka minut. Najpierw zostaliśmy uraczeni krótkim występem Samiego El-Ehaniego. Keyboardzista La Shark, odpowiedzialny również za zremiksowanie utworu Young Colossus – Impressionist, zahipnotyzował publiczność swoją dziesięciominutową improwizacją. Niedługo potem czterech członków Young Colossus, do których dołączył Louis – basista La Shark – i Felix White z The Maccabees, stłoczyło się na malutkiej scenie, aby dać koncert w przyjacielskiej, wręcz rodzinnej atmosferze. Nie zapominając o tym, że łączna długość EPki nie przekracza dziewiętnastu minut, muzycy zagrali część piosenek w nowej, nieco wydłużonej aranżacji. Zespół wykonał także niewydany do tej pory kawałek – Hope. Zapierające dech w piersiach piosenki wykonane zostały w niepowtarzalnej, intymnej atmosferze.

Po koncercie publiczność zaproszono na after-party, w czasie którego członkowie zespołu chętnie rozmawiali z fanami. Reszta Maccabees (poza basistą Rupertem Jarvisem) również przyszła obejrzeć występ i bez słowa sprzeciwu pozowała do dziesiątek zdjęć. Wisienką na torcie okazał się być plakat przedstawiający ilustrację z książki dołączony do każdego zakupionego biletu.

Nic Nell, producent Young Colossus, znalazł przed koncertem trochę czasu na rozmowę z nami. Spotkaliśmy się w uroczej kawiarni Electric Elephant na południu Londynu, aby porozmawiać o projekcie, jego planach na przyszłość oraz artystach, których aktualnie słucha.

musicis.pl: Jak wpadliście na pomysł projektu? Znaliście się wszyscy wcześniej?
Nic Nell: Znam już Orlando jakiś czas. Spotkaliśmy się na pierwszym roku studiów, oboje zajmujemy się już trochę muzyką. Kiedy Maccabees byli w trasie, zaczął robić pewnego rodzaju muzyczne szkice. Były to naprawdę niedopracowane, garażowe nagrania, zupełnie inne niż to, co robił z zespołem do tej pory. Myślę, że chciał spróbować czegoś innego, zobaczyć, czy możemy coś z nich stworzyć.

Najpierw była muzyka, a dopiero później książka, prawda?
Nic: Tak. Od zawsze chcieliśmy, żeby towarzyszył temu jakiś element wizualny, ale nie byliśmy pewni, czy będzie to książka, film animowany, czy coś w tym stylu. Orlando studiował sztukę i ilustrowanie, więc jest to ważny element tego, czym się zajmuje. Nasze pomysły dość różniły się od siebie, więc pozwoliłem mu na realizacje swoich, a sam skupiłem się na muzyce, ale wyobrażałem to sobie jako muzyczną wersję Gdzie mieszkają dzikie stwory. Wydawało mi się, że ilustracje same się rozpracują.

Wszyscy byliście zaangażowani w inne projekty. Jak udało wam się znaleźć czas na Young Colossus? Wydanie projektu zajęło Wam dużo czasu?
Nic: Dość sporo, właśnie przez to, że trzeba było wcisnąć go między inne projekty. Zrobiliśmy go i w sumie włożyliśmy do szuflady, nie myśląc o nim przez jakiś czas. To było jeszcze zanim opracowaliśmy wizualną część projektu i zaangażowaliśmy Alessi z Alessi’s Ark. Więc cała płyta istniała, ale bez jej głosu. Za każdym razem, kiedy graliśmy ją komuś, czuliśmy się w obowiązku wymyślenia jakiejś wymówki: Nie przejmujcie się tym dziwnym głosem, popracujemy nad tym. Czegoś brakowało. Potem Orlando miał przerwę w Maccabees i postanowił za nas: Chrzanić to, czas to skończyć.

Czy to tour manager The Maccabees zasugerował Alessi?
Nic: Chyba jakoś wcześniej menadżerował trasę Alessi i ją polecił, nie jestem do końca pewien czy konkretnie do tego projektu. Posłuchaliśmy jej piosenek i to było to. Było wspaniałe! Pomyśleliśmy wtedy: To jest wprost idealne. Brzmi jak Young Colossus.

Czy jakieś konkretne książki zainspirowały Young Colossus? Słyszałam coś o Piotrusiu Panie
Nic: Orlando kocha książki dla dzieci, wszystko od Quentina Blake’a po Gdzie mieszkają dzikie stwory, więc myślę, że były to tego typu rzeczy. Sądzę, że historia sama się rozpracowała. Słyszałem sporo różnych wersji w trakcie jej tworzenia. Powiedziałem więc Orlando: Ok, ty pracujesz nad historią, a ja zajmę się tym, żeby brzmiało to świetnie. Albo chociaż postaram się.

Dobrze Ci poszło. Ilustracje świetnie współgrają z muzyką. Trudno było to osiągnąć, czy raczej przyszło naturalnie?
Nic: Znowu był to raczej szczęśliwy przypadek. Orlando nie chciał sam zająć się ilustracją, bardzo podobał mu się pomysł grupowego projektu, zaangażowania większej ilości kreatywnych ludzi. Chyba natknął się na prace Roba Huntera w…

 …New Ghost?
Nic: Dokładnie. Znalazł tę książkę w sklepie ilustratorskim, zdobył jego e-mail albo numer telefonu, skontaktował się z nim i powiedział: Słuchaj, strasznie chciałbym, żebyś się tym zajął. A Rob się zgodził. Sam zajmuje się muzyką i gra w zespołach, więc spodobał mu się pomysł na połączenie muzyki z elementem wizualnym.

Co Twoim zdaniem jest kluczem do udanej współpracy? Zdaje się, że pracuje się Wam razem dobrze…
Nic: Myślę, że trudną rzeczą jeśli chodzi o kolaboracje jest to, że nigdy nie wiesz, czy dobrze będzie ci się pracowało z ludźmi, nawet jeśli lubisz to, co robią. Kluczem do udanej współpracy jest pewnie znalezienie ludzi, z którymi dobrze ci się pracuje, no i trochę szczęścia. Trzeba też szanować i ekscytować się tym, co robi każdy członek grupy. Orlando zrobił trochę szkiców swoich pomysłów książki, pokazał je Robowi i to chyba tyle. Więc w tym przypadku należy upewnić się, że daje się ludziom wystarczająco dużo przestrzeni na robienie tego, w czym są dobrzy. Ryzykiem w przypadku sytuacji, gdy jedna osoba stara się kontrolować każdą najmniejszą rzecz jest to, że w końcu nikt nie robi tego, na co go naprawdę stać.

Wydaliście tylko 1500 kopii Young Colossus. Planujecie kolejną edycję? Bardzo chcę mieć książkę, ale nie mogę jej nigdzie znaleźć!
Nic: Nie masz jej? Przepraszam! Hmm… Może. Nie wiem. Wtedy była to limitowana edycja, ale zdaje się, że są ludzie, którzy bardzo chcieliby ją mieć. Organizacja tego koncertu to kolejny krok w stronę zobaczenia, co dalej będzie się działo z projektem, więc kto wie. Może pójdzie dobrze…

Trzymamy kciuki. Zdajecie się bardzo dobrze dogadywać z La Shark. Louis będzie grał z Wami jutro na basie, a Sami ma wystąpić jako support…
Nic: La Shark to bardzo dobrzy znajomi The Maccabees…

Tak myślałam. Hugo dość często nosi ich koszulkę.
Nic: Tak, można je dostać tylko w rozmiarze XXL… Ja poznałem ich dopiero niedawno. Może ktoś z Maccabees chodził z nimi do szkoły? Oni znają się już dość długo, to fantastyczni kolesie. Sami miał swój side-project, Corpse Lights, wydali naprawdę świetną EPkę. Jest na niej genialna piosenka Yuplayaarp, posłuchaj sobie.

Na pewno to zrobię.
Nic: Spytaliśmy Samiego, czy chciałby zrobić dla nas remix, to chyba pierwszy jaki kiedykolwiek zrobił. Kiedy prosisz ludzi o remix, nigdy nie wiesz, czego się spodziewać, a on zrobił coś naprawdę dobrego. Zapytaliśmy go, czy wystąpiłby jako nasz support. To będzie 10-15 minutowa improwizacja, co dość dobrze wpasowuje się w ideę projektu. A Louis to naprawdę fantastyczny basista. Gra w New Young Pony Club, La Shark i kilku innych zespołach, więc wie, co robi.

Kiedy zdałeś sobie sprawę z tego, że muzyka jest tym, co chcesz robić?
Nic: Byłem w zespołach, kiedy chodziłem do szkoły. Bardzo mi się to podobało, ale raczej nie rozważałem tego jako czegoś, co mógłbym robić w przyszłości. Później studiowałem sztukę i matematykę. To dwie zupełnie inne rzeczy. Jak tylko przestałem być w zespole, pomyślałem: Dobra, muszę dalej to robić. To co teraz? Zrób coś rozsądnego, na wszelki wypadek, gdyby z muzyką nie wyszło. Produkcja przyszła później. Naprawdę podoba mi się samo robienie płyty, praca nad tym, żeby brzmiała dobrze.

Co jest Twoim ostatnim muzycznym odkryciem?
Nic: Rano dostałem w e-mailu taką piosenkę, ale nawet nie wiem, czy już wyszła, czy nie. Mój znajomy ze Stanów ma projekt o nazwie Gambles, są naprawdę dobrzy. Słucham też mnóstwo hip-hopu, lubię wykonawców pokroju Kendricka Lamara. Również dużo armchair dance’u. Boże, to brzmi strasznie! Generalnie muzyka, do której nie da się tańczyć.

Pracujesz nad czymś nowym? Jakieś projekty poza Young Colossus?
Nic: Właśnie skończyłem swój solowy projekt, ale jeszcze go oficjalnie nie ogłosiłem. Robimy też kilka rzeczy razem z Orlando. Pracowałem też trochę nad nowym albumem Alessi, który powinien wyjść w przyszłym roku. Napisała naprawdę piękne piosenki. Może wydamy też niedługo naszą wspólną EPkę.

Więc Young Colossus nie był tylko jednorazowy? Będziecie jeszcze razem pracować?
Nic: Myślę, że tak. Alessi poznałem przez Young Colossus i bardzo dobrze się dogadujemy, więc zastanawialiśmy się, czy powinniśmy spróbować popracować jeszcze razem. Miała trochę piosenek, postanowiliśmy zobaczyć, jak pójdzie i wyszło naprawdę dobrze, więc na pewno będę pracował z nią jeszcze w przyszłości.

Ostatnie pytanie. Jakie są Twoje ulubione miejsca w Londynie?
Nic: To trudne pytanie, Londyn to ogromne miejsce. Bardzo lubię południową część miasta: Peckham, miejsca, do których zwykle nie chodzą ludzie. Niedługo ma się otworzyć kilka naprawdę fajnych miejsc. Londyńskie parki też są świetne. Lubię też jeździć na rowerze, więc jeśli masz trochę czasu i czujesz się na siłach, wypożycz rower i sama zobacz. W końcu zainwestowałem w wodoodporne spodnie i jakość mojego życia naprawdę się poprawiła. Kiedy nagle zaczyna padać i myślisz sobie: super, będę dosłownie cały przemoczony, okazuje się, że to znowu nie taki koniec świata. Cóż, generalnie to jeździsz w worku na śmieci, ale chociaż czujesz się odrobinę lepiej.

Read the english version of the interview >>

 

Nie ma więcej wpisów