Chłopaków z Junior Boys nie trzeba nikomu przedstawiać. A już na pewno nie polskiej publiczności, która regularnie może podziwiać grupę podczas kolejnych tras koncertowych, w tym tegorocznej – pożegnalnej, promującej album It’s All True. Jak się okazuje Jeremy Greenspan, założyciel zespołu, nie zamierza składać broni i cały czas ciężko pracuje nad innymi projektami. Tuż przed ich dzisiejszym warszawskim koncertem w klubie 1500m2 na nasze pytania postanowił odpowiedzieć lider zespołu.

musicis.pl: Znów wracacie do Polski. Jak się tu czujecie?
Jeremy: Kochamy tu być. Nasze koncerty w Polsce są świetne. Mój ojciec urodził się tutaj, więc to miejsce zawsze będzie dla mnie specjalne.

Wiesz cokolwiek o polskiej muzyce czy festiwalach?
Jeremy: Znam kilka polskich, psychodelicznych zespołów rockowych z lat 70 – tych, ale to nie dużo. Świetnym wspomnieniem jest nasz koncert z OFF Festival.

Miałeś kiedykolwiek wątpliwości robiąc muzykę jako Junior Boys? Zastanawiałeś się nad innym zajęciem?
Jeremy: Robię to cały czas, ale mam w sobie przymus do tworzenia muzyki. Nie mogę przestać o tym myśleć. Mam wrażenie, że nigdy nie jestem zadowolony i chcę zrobić coś naprawdę doskonałego.

Mija właśnie ponad rok od wydania It’s All True. Co sądzisz o tym albumie teraz, z perspektywy czasu.?
Jeremy: Niewiele o tym myślę. Najczęściej nie interesuje się tym wcale, gdy już jest po.

A najważniejszy album w karierze Junior Boys to…?
Jeremy: Wszystkie są dla mnie ważne. Pierwszy jest ważny, ponieważ był naszym pierwszym albumem. Drugi otworzył nam drzwi do kariery w muzyce, co jest wyjątkowo rzadkie, ale cudowne. Trzecia płyta jest jak moje niezrozumiane dziecko. Ciężko pracowałem przy nagrywaniu tego albumu, ale część ludzi nie była zadowolona, gdy pojawił się w sklepach. Z drugiej strony niektórzy na pewno go pokochali i dlatego tyle dla mnie znaczy. Najnowszy krążek był jak terapia. Dobrze się bawiliśmy podczas pracy nad nim.

Zapowiedzieliście, że Junior Boys zawiesza działalność po tej trasie. Zastanawialiście się na jak długo?
Jeremy: Tak naprawdę nie ma żadnej przerwy. Pracuje nad wieloma rzeczami, ale jako Junior Boys skupię się nad wydaniem 12 – calowych winyli i nowej EPki.

Jakie są Twoje najbliższe plany? Angażujesz się w inne projekty czy po prostu zamierzasz odpocząć od muzyki?
Jeremy: Żadnego odpoczynku. Cały czas zajmuje się paroma rzeczami, głównie albumem nowej artystki Jessy Lanza, nagraniami solo i wciąż Junior Boys. To są moje plany.

Czy obecna trasa koncertowa różni się w jakikolwiek sposób od poprzednich? Towarzyszą jej inne emocje?
Jeremy: To była świetna trasa, doskonale się bawiłem. Graliśmy mnóstwo kawałków. Niestety to na chwilę obecną to ostatnia duża trasa Junior Boys.

Jesteście na rynku muzycznym od 1999 roku. Uważacie się za ekspertów jeśli chodzi o electropop? Bylibyście zdolni dawać rady młodszym zespołom?
Jeremy: (śmiech) Nie mam żadnych rad. Lubię dobrą muzykę, starajcie się taką tworzyć. Po prostu nie bądźcie beznadziejni.

Wracając do występów na żywo – wolisz grać na festiwalach czy w klubach?
Jeremy: Oczywiście, że w klubach!

Nie ma więcej wpisów