Sacrum Profanum już prawie za nami. Jubileuszowa, dziesiąta edycja festiwalu to przede wszystkim stawianie na rodzimą twórczość. Ta edycja festiwalu reprezentuje to, co najnowsze, najlepsze w polskiej muzyce współczesnej. I tak Agata Zubel, Marcin Stańczyk, Paweł Mykietyn, Aleksander Nowak, Sławomir Kupczak i Cezary Duchnowski są młodymi reprezentantami tej sceny. Wszyscy są oryginalni, niebanalni i udowadniają, że mamy młodych artystów, będących godnymi spadkobiercami największych polskich twórców.

Finałowy koncert Polish Icons to niezwykłe wydarzenie. W ciągu jednego wieczoru będzie można usłyszeć Kronos Quartet, Skalpel, DJ Fooda, DJ Vadima, Grasscut i King Cannibala. Każdy z  twórców wziął na warsztat polskich artystów: Krzysztofa Pendereckiego, Henryka Mikołaja Góreckiego, Witolda Lutosławskiego i Wojciecha Kilara. Poprzeczka postawiona została wysoko, zwłaszcza że sam Penderecki będzie obecny na tym koncercie. Wszyscy zgodnie mówią, że praca z takim materiałem i nad takim materiałem to wyzwanie.

King Cannibal (pracował nad Lutosławskim): Zdecydowanie jest to dla mnie ogromne wyzwanie. Coś nowego, coś zupełnie innego. Jeśli jesteś producentem muzyki współczesnej, w pewnym momencie czujesz się złapany w tę muzykę taneczną. A tutaj dostaję zupełnie inny utwór, który mogę potraktować zupełnie inaczej. Utwór organiczny, płynący, który daje możliwość ekspresji i inne możliwości, których w muzyce dance nie ma.

DJ Food (pracował nad Kilarem): W zeszłym roku słuchałem Aphex Twina i Jonny’ego Greenwooda i myślałem sobie: o, gdybym ja tak mógł. Byłem więc bardzo zadowolony, gdy dostałem zaproszenie, gdy okazało się, że mogę tutaj być. Świat, w którym ja działam i funkcjonuję – świat muzyki klubowej – jest w pewnym sensie ograniczony, zamknięty i dlatego  zawsze jestem otwarty na nowe rzeczy.

Skalpel po przerwie znów zagrają razem. Wielokrotnie powtarzali, że właśnie ta przerwa pozwoliła im odciąć się od stylistyki jazzowej oraz materiału i płyt, które stworzyli w przeszłości. Na pytanie: jak im się pracowało nad materiałem Pendereckiego, Kilara i innych – odpowiadają: Jeżeli wynikiem jest muzyka, która gdzieś tam nam się podoba, sprawia przyjemność, to pracuje nam się dobrze. A kompozycje okazały się wyzwaniem. Czymś, w czym możemy się sprawdzić, zacząć współpracować od zera. Był to dla nas początek kolejnego etapu. I dlatego też zdecydowaliśmy się na tą współpracę.

Kronos Quartet, co prawda, nie jest pierwszy raz w Polsce, ale pierwszy raz występuje na festiwalu Sacrum Profanum. Pierwszy raz zetknęli się również z materiałem Wojciecha Kilara.

Kronos Quartet: Kilka lat temu mieliśmy szczęście i poznaliśmy Kilara. To wspaniały człowiek. Jesteśmy zachwyceni, że w tym momencie możemy grać nową wersję jego materiału. To jest naprawdę zdumiewający utwór. Pewnym utrudnieniem było to, że ten utwór nie powstał w wersji na kwartet smyczkowy i wydaje nam się, że jego aranżacja – zrobiona chyba przez pana Urbańskiego – jest bardzo dobra. Jesteśmy bardzo ciekawi, co duet Skalpel z tym zrobi.

Duet Grasscut o swoich uczuciach, które im towarzyszyły podczas przesłuchiwania Góreckiego: Przede wszystkim, czujemy się zachwyceni, że możemy grać muzykę, która była zamówiona m.in. przez Kronos Quartet i innych angielskich twórców. Czujemy w tej muzyce takie ogromne zwroty: rytmu, nastroju. Czuć również taki rodzaj szamotaniny emocjonalnej, konfliktu emocjonalnego i uważamy, że ta muzyka zmieniła nas i kierunek, w którym podążamy.

Filip Berkowicz, dyrektor artystyczny festiwalu, na pytanie: czy nie boi się zbytniej trudności w odbiorze muzyki serwowanej z jednej strony przez Kronos Quartet, a z drugiej strony przez muzyków z Ninja Tune – odpowiedział: Mi to pochlebia, że może być trudno. Ciężkawo momentami. Muzykę łatwą i przyjemną prezentują inne festiwale, niekoniecznie musi to być Sacrum Profanum.

I dobrze powiedział pan Berkowicz – że mu pochlebia, że dobrze, że tak jest. Bo festiwal Sacrum Profanum jest właśnie taki: zaskakujący, trudny, ciężki chwilami. Ale właśnie tak samo trudno i ciężko zapomnieć o muzyce, którą się na nim usłyszy. A przecież tak powinno być z muzyką: powinna być niezapomnianą.

Nie ma więcej wpisów