Projekt dwóch najlepiej ubierających się warszawiaków – takie słowa możecie przeczytać, odpalając stronę zespołu LXMP. Czy tak jest faktycznie? Nie wiem. Wiem natomiast, że zarówno Piotras (Piotr Zabrodzki) jak i Macias (Macio Moretti) to wyjątkowi artyści na polskim rynku muzycznym, tworzący trochę wbrew utartym trendom.

Ten multiinstrumentalny duet działa wspólnie już od dłuższego czasu jako sekcja rytmiczna zespołu Baaba oraz 60 Minut Projekt. O niszowym LXMP zrobiło się głośniej po występie na zeszłorocznym festiwalu Unsound, gdzie muzycy postanowili wykonać reinterpretację Future Shock Herbiego Hancocka. Mając już jeden krążek na koncie, pojawił się pomysł wydania czterech płyt nagranych w opcji trio – kolejno z czterema różnymi muzykami. Do tej pory udało się wydać The Lost Tuba z Chadem Popple i Broken Strings z Kazuhisa Uchihashi. Ten ciekawy pomysł zaowocował jeszcze ciekawszą trasą koncertową w formie kwartetu.

Wspomniana trasa koncertowa miała cztery etapy: Warszawa, Katowice, Poznań i finałowy występ w Gdyni. Ten ostatni – w ramach Sax Club odbył się w klubie Ucho, w jeden z ostatnich letnich wieczorów. Muzyka zespołu to głównie mocne uderzenie oparte o instrumenty perkusyjne, wypełnione po brzegi elektroniką. Koncert rozpoczął się spokojnym, ambientowym wstępem, który szybko przerodził się w burzę szumów i dźwięków. Występ w tej wyjątkowo mocnej formie trwał nieprzerwanie, aż do samego końca. Mnogość dźwięków, ciągłe zmiany rytmu oraz mylne wrażenie na pozór ciągłej improwizacji, dały rewelacyjny efekt końcowy. Co więcej, wszystko świetnie współgrało z dopieszczającymi sekcję instrumentalną efektami electro. Przy muzyce LXMP, która zaledwie ociera się o klasyczny jazz, można pokusić się o stwierdzenie, że tylko tak doświadczeni artyści mogą sobie pozwolić na tak eksperymentalne i odważne koncepcje muzyczne. Godzinny występ momentami mógł sprawiać wrażenie kakofonii i zakrawać o muzyczna farsę, szybko jednak okazywało się, że utwory tworzyły bardzo spójny i dopracowany concept koncert. Dodatkowa przyjemność płynęła z wyraźnego zaangażowania muzyków i ekspresji, którą prezentowali na scenie. Zespół LXMP i ich występy na żywo – w natłoku często jednolitej popkultury – na pewno znajdują swoją nisze.

 

Po koncercie udało nam się zamienić kilka zdań z Maciasem. Oto zapis tej rozmowy:
musicis.pl: Z Piotrem współpracujecie już od dłuższego czasu przy innych projektach. Skąd zrodziła się potrzeba nowego zespołu w formie LXMP? Chodzi o specyficzną stylistykę muzyczną w jakiej się poruszacie?

Macias: Zrozumiałem, że musimy z Piotrkiem upgrade’ować nasz duet 60 Minut Projekt do wersji żywej w momencie, gdy usłyszałem jego nagrania, w których przepuszcza perkusję i wokale przez Korga MS-20. To był cudowny gruz, który obaj kochamy. Niestety, nie wiem, kiedy potrzebę powołania do życia LXMP poczuł Piotrek.

musicis.pl: Cztery płyty nagrane w trio z rożnymi wspaniałymi muzykami – to Wasze słowa. Dwie za nami, z Chadem Popple i Kazuhisa Uchihashi. Kto będzie następny?

Macias: Właśnie okazało się, że mamy problem. Pierwszy (a właściwie trzeci) z gości, niestety nie da rady w najbliższym czasie wyrwać się z kieratu swoich zajęć, a z kolei drugiego (a właściwie czwartego), o którym intensywnie myśleliśmy, nie udało nam się namierzyć – jak się właśnie przedwczoraj okazało – na amen zniknął z życia muzycznego i nawet jego manager nie wie, co się z nim dzieje. W związku z tym właśnie opracowujemy plan B, ale w tej chwili nic jeszcze nie możemy powiedzieć, żeby nie zapeszać oraz nie robić wiochy.

musicis.pl: Ta trasa została specjalnie zaplanowana tak, abyście mogli wystąpić wspólnie z Chadem i Kazuhisa. Czy nie było problemu ze zgraniem się na te koncerty?

Macias: Zupełnie nie. Chad i Kazuhisa to wyśmienici improwizatorzy, więc współpraca była czystą przyjemnością. Oczywiście z dnia na dzień czuliśmy, że maszyna jest coraz lepiej naoliwiona i rozumiemy się coraz lepiej, ale od początku byliśmy kolektywnie zadowoleni z efektu. 

musicis.pl: W ramach tej trasy byłem na Waszym koncercie w Gdyni. Mogę spokojnie powiedzieć, że wypadliście świetnie na żywo. Może czeka nas teraz wydawnictwo w takim składzie?

Macias: Zważywszy na to, że czekają nas jeszcze dwie płyty z serii trio, nie planowaliśmy dodatkowego wydawnictwa w wersji kwartetowej. Aczkolwiek dwa z tych koncertów zostały nagrane w dość dobrej jakości, więc prawdopodobnie wrzucimy kilka fragmentów na YouTube.

musicis.pl: Wyraźnie widać, że nie szukacie dużej widowni. Nie macie konta na Facebooku, nie zabiegacie o patronaty, niewiele można o Was poczytać w mediach. To świadomy wybór? 

Macias: I tak, i nie. Faktycznie, raczej nie zabiegamy o nic, ale też muzyka jaką gramy nie sprzyja zbytnio szumowi medialnemu – w związku z czym i wilk syty, i owca cała. Czy jakoś tak.

Nie ma więcej wpisów