Zmysłowa wokalistka Elena o delikatnym głosie, zdolny perkusista Remi oraz urokliwy Igor grający na gitarze – to trójka młodych artystów, którzy stali się idealnym materiałem na wschodzącą gwiazdę. Muzyków aż się prosi rozesłać na światową trasę koncertową, a jeszcze niedawno o Daughter słyszało niewielu. Obecnie są jednym z zespołów, których każdy krok na muzycznej scenie śledzi się uważnie. Fani wyczekują nowych koncertów, utworów, a w szczególności konkretnych informacji na temat debiutanckiej płyty, która została już zapowiedziana pierwszym singlem – Smother – jakiś czas temu.

Trio ma na swoim koncie już sporą ilość koncertów, którymi mogą się pochwalić głównie na terenie Stanów Zjednoczonych. Natomiast ich ostatnia wizyta w Berlinie – podczas ważnego wydarzenia muzycznego, jakim jest Berlin Festival – udowodniła, iż muzycy zaczęli wyraźnie pojawiać się na dużych eventach. Warto również wspomnieć o ich nadchodzącym koncercie podczas islandzkiego Iceland Airwaves Music Festival.

W tym momencie nasuwa się pytanie: czy Daughter pasują do festiwalowej otoczki? Czy ich nieśmiała, urzekająca muzyka dobrze prezentuje się na dużym, otwartym terenie? Na terenie, gdzie – można by było pomyśleć – wydobywane dźwięki, a przede wszystkim uwodzicielski głos Eleny gubi się i traci na wrażliwości? Ich występy podczas letnich, dużych festiwali to na pewno sukces, na który grupa sobie zasłużyła. To wyraz uznania, ciekawości organizatorów i słuchaczy. To na pewno droga do sławy, jednak zwróćmy większą uwagę na ich kameralne występy, które odbyły się głównie w londyńskich kościołach.

24.02.2011, St. Stephen’s Church, Londyn
DaughterRun (live)

DaughterLandfill (live)

DaughterThe Woods (live)

DaughterTomorrow (live)

Sceniczny urok tego zespołu to duży atut podczas koncertów, który zdecydowanie lepiej prezentuje się w kameralnych okolicznościach. Kościół jest więc w ich wypadku idealnym miejscem dla oddania wrażliwości oraz emocji, które w kościelnych murach rozprzestrzeniają się idealnie. Elena, podczas gry na gitarze, prezentuje się uroczo, niczym mała dziewczynka, której brakuje śmiałości i odwagi. Wyśpiewuje tajemnicze i dosadne teksty, które wydobywają się z jej ust z ogromną dawką emocji. Igor z kolei, towarzysząc jej w tym skromnym widowisku, jest bardziej odważny, wygadany, potrafi zagadać publiczność. Natomiast Elena po każdej miłej reakcji ze strony publiki – spuszcza głowę i nieśmiało się uśmiecha.

Te wszystkie gesty mogłyby nasuwać niejednemu słuchaczowi myśl, iż Daughter to niedojrzały i nieprzygotowany do wystąpień publicznych zespół, ale… przecież nie trzeba być chojrakiem na scenie, aby dobrze oddziaływać na ludzi. Cała ta nieśmiała, wrażliwa otoczka doskonale współgra z graną przez zespół muzyką. Idealnie trafia do publiczności, gdy słuchacze potrafią przeżywać muzykę razem z artystami, którzy sami przyznają w jednym z wywiadów, iż: bardzo podobały im się wszystkie występy, które mieli w kościołach. Być może to kwestia atmosfery tych miejsc, brzmienia i rzędów drewnianych ławek. Myślą jednak, że tak naprawdę rzecz w tym, że publiczność czuje, iż powinna być cicho. To dla grupy świetna sprawa – czuć, że wszyscy skupiają na nich swoją uwagę. Uwielbiają dobre, kościelne koncerty.

08.12.2011, St. Giles in the Fields Church, Londyn
Daughter – Love (live)

DaughterYouth (live)

Zatem festiwal czy kościół? Czy kameralny występ bardziej uwydatnia i całkowicie oddaje urok występu tego skromnego, urzekającego zespołu? Czy nieśmiała Elena odnajduje się w głównym założeniu dużych muzycznych imprez, jakim jest szalona zabawa? Myślę, że jeśli ktokolwiek z Was poznał ten zespół w festiwalowych warunkach i nie do końca przekonał się do ich muzyki – powinien spróbować spotkać się z nią jeszcze raz, np. podczas występu w kościele właśnie. Taki koncert z pewnością pozwoli zagłębić się nie tylko w teksty utworów i ich melodie, ale również w emocje wypływające prosto ze sceny.

Nie ma więcej wpisów