Jeszcze wcale nie tak dawno temu mogliśmy narzekać na kondycję polskiej muzyki. Jednak, gdy do głosu zaczęły dochodzić zespoły niezależne, a dziennikarze zaczęli je zauważać, zaczęto rozumieć, ile dobrych brzmień kryje nasz nadwiślański kraj. Mianem jednego z głównych ośrodków rodzimej muzyki można określić Łódź. Miasto zwane czasem polskim Manchesterem, z pokaźną liczbą dźwiękowych argumentów. Jeżeli jeszcze nie znacie, jako kolejny argument możecie spokojnie dodać pięciu synthpopowców, którzy kryją się za nazwą Wolfgang in a Truck.

W maju tego roku wydali swoją drugą EPkę, której nadali tytuł Sun Cream. Trwa ona trochę ponad 13 minut, za jej miks odpowiedzialny jest Bartosz Szczęsny – członek duetu Rebeka. Chociaż panowie twierdzą, że w inspiracjach mają taneczny post-punk, nie słychać tego w ich kompozycjach. Kiedyś, co prawda, grali na gitarach, ale to już przeszłość.

Obecnie ich utwory zdecydowanie oscylują wokół estetyki synthpopowej, znanej chociażby z dokonań polskiego tria Kamp! czy nowofalowej elektroniki. Zasadniczo zapomnieć można o podobieństwie do The Rapture lub innych przedstawicieli sceny dance-punkowej. Na szczęście dla Łodzian.

Chociaż Kamp! dość mocno wypełniają muzyczną przestrzeń, w której poruszają się również panowie z Wolfgang in a Truck i kwintet jeszcze przez jakiś czas z pewnością nie uniknie porównań z triem – już dorównują Kamp! i jedyne czego może brakować Wolfgang in a Truck to taka popularność, jaką mają ich koledzy. Nie powinni się raczej martwić – dotychczasowe recenzje Sun Cream EP to wyłącznie pochwały, zatem rozgłos pozostaje raczej kwestią czasu. I my dokładamy swoje trzy grosze – i chwalimy. Taki synthpop się nam podoba, tak brzmi muzyka do tańczenia podczas upalnych nocy, które przecież się jeszcze całkiem nie skończyły…

Nie ma więcej wpisów