Pet Shop Boys nie mówią stop. Elektroniczny duet, który nagrywa już od 30 lat, wydał właśnie swój 11. autorski album – Elysium. Dyskografia duetu obejmuje oczywiście znacznie więcej materiału: kilka remix albumów, kompilacji stron B singli, live albumów itd. – blisko 30 wydawnictw długogrających i kilkadziesiąt singli.

Elysium było długo oczekiwanym materiałem. Informacje o tym, że płyta jest nagrywana w USA pod okiem kojarzonego z Kanye Westem, młodego producenta Andrew Dawsona, budziły zdziwienie i pewien niepokój. Pet Shop Boys byli bowiem zawsze kojarzeni z europejską muzyką elektroniczną, oscylującą wokół synthpopu i muzyki house, natomiast dobór remikserów do poszczególnych singli był zawsze starannie przemyślany i idący z biegiem aktualnych trendów w muzyce tanecznej. I wreszcie najważniejsze – cecha charakterystyczna Pet Shop Boys – brytyjskość wyrażana specyficznym, niepodrabialnym stylem, melancholia w tekstach, odniesienia do europejskiej kultury, polityki, literatury. Pet Shop Boys to inteligenci popu dający srogie lekcje młodszym kolegom, którzy usiłowaliby choćby naśladować ich manierę, przenikliwość w obserwacjach i charakterystyczne tylko dla nich brzmienie syntezatorowe. Już wiele lat temu Neil Tennant w jednym zdaniu ocenił współczesny pop z wyprodukowanymi gwiazdkami bez talentu i edukacji/erudycji muzycznej: Call it performance, call it art, I call it disaster, when the tapes don’t start (Electricity).

Nowa płyta to wciąż produkt tak bardzo Pet Shop Boys. Wciąż mamy do czynienia z jakże charakterystyczną muzyką, bądź co bądź, pop, ale dla wymagających – o najwyższej jakości, legitymującą się świetnymi aranżacjami i tekstami. Jedynym wyróżnikiem albumu, który może nie wszystkim przypaść do gustu i stanowić swoiste rozczarowanie, jest brak wyrazistych przebojów i szybkich, energetycznych – tak charakterystycznych dla tego zespołu – kompozycji. Całość utrzymana jest raczej w klimacie downtempo – Elysium jest więc niejako nawiązaniem do klasycznego i ikonicznego dziś albumu Behaviour z lat 90. (któż nie pamięta przepięknego teledysku do Being Boring – hymnu na cześć przyjaźni?).

Elysium przenika atmosfera przemijania i pożegnań (drugi singiel to świetne Leaving), nieuchronnego końca. Invisible traktuje o zanikającej pozycji w społeczeństwie wraz z wiekiem – w świecie kultu młodości, dyktatur urody, wszechobecnego ageismu oraz lookismu, im jesteś starszy, tym mniejsze masz znaczenie – masz 50 lat, wchodzisz do pokoju i jesteś niewidoczny. Your Early Stuff to piosenka, do której przyczynkiem były rozmowy z taksówkarzami i ich częste pytania: Znam Pana! Lubiłem wasze wczesne kawałki, czy jesteście teraz na emeryturze?

Face Like That i romantyczne Memory of the Future to dwa utwory brzmiące niczym z wczesnych płyt duetu z lat 80. – barwa klawiszy to synthpop w najczystszej formie. To sztuka, by nagrać coś, co brzmi jak kiedyś, ale nie autoparodystycznie. Hold On jest bardzo odbiegające od klimatu płyty – niemal musicalowe, wykorzystujące melodykę haendlowską w samplach – nie każdemu przypadnie do gustu. Zresztą, dotyczyć to może całej płyty, będącej ewidentnym concept albumem z myślą przewodnią i spójną ideą muzyczną. To nie jest płyta do polubienia przy pierwszym przesłuchaniu, nie jest to kopalnia łatwych przebojów do radia. Gdyby Pet Shop Boys nie nadawali swoim płytom zawsze jednowyrazowych tytułów, tutaj pasującym byłby: Melancholia w dyskotece.

Ego Music to piosenka-satyra na nowe gwiazdy popu lat dwutysięcznych: Sometimes I think I’m a simple folk / Other times a scary witch diva / What can I tell you, I’m an artist / And of course I always had the / Humanitarian vision / I think everyone knows that. Płytę zamyka kompozycja o intrygującym tytule Requiem in Denim and Leopardskin – polecam obejrzenie video z wykonania jej na żywo podczas wrześniowego Electronic Beats Festival w Berlinie.

Elysium, mimo że oznacza miejsce spoczynku bogów, nie jest zwiastunem końca kariery Pet Shop Boys – na 2013 rok zapowiadany jest zupełnie nowy, taneczny album, który z pewnością zadowoli tych, którzy przy płytach duetu lubią potańczyć, pozostawiając melancholię w kącie.

Nie ma więcej wpisów