Ulubienica polskiej, jak i europejskiej publiczności, Jessie Ware, zwierzyła się ze swoich najnowszych planów brytyjskiemu The Telegraph: Mój management mógłby mnie zabić za to, co powiem, ale w pewnym momencie, jeżeli wszystko pójdzie dobrze, chciałabym nagrać album z piosenkami Gerswhina i Cole’a Portera. To jest muzyka, która sprawiła, że zostałam wokalistką. Chciałabym również zagrać parę koncertów właśnie ze standardami jazzowymi. Ambitne plany, prawda?

Piosenkarka mówi również o uczuciach związanych z nominacją do Mercury Music Prize za album Devotion: To dowód uznania albumu. Jest to wspaniałe, ale jednocześnie nie pozwalam sobie marzyć o wygraniu tej nagrody. Nigdy nie wiesz, kiedy czar pryśnie. Ja próbuję być realistką w tej sprawie.

Niezwykle skromna i utalentowana Jessie w listopadzie ponownie zaczaruje nas na koncertach – w Poznaniu i Warszawie. Natomiast już wkrótce w naszym serwisie będziecie mogli zobaczyć wywiad z wokalistką.

Nie ma więcej wpisów