Za co lubicie islandzką muzykę? My lubujemy się w tych dźwiękach przede wszystkim za melancholię, niepowtarzalny klimat i emocjonalną indywidualność, którą można czerpać z tekstów i słyszanych, instrumentalnych modyfikacji. Graficznie oprawione płyty muzyków pochodzących z Islandii również przykuwają uwagę, a przede wszystkim rozczulają pięknymi widokami. Podsumowując – Islandia jest dla nas wyjątkową krainą, z której wypływają przepiękne dźwięki bliskie naszym sercom.

Wspominając w ostatnim czasie takie sylwetki jak: Sóley, Sin Fang, Of Monster and Men czy Sigur Rós – z okazji wspaniałego koncertu w Polsce – chcielibyśmy wymienić jeszcze jeden, godny uwagi zespół, który dwa dni temu wydał swoją kolejną płytę. Mowa o Retro Stefson, który nie ma jednak nic wspólnego ze wspomnianą melancholią i smutkiem. Ta grupa udowadnia bowiem to, iż nawet w otoczeniu spokoju, harmonii i totalnego wyciszenia znajdzie się miejsce na dobrą zabawę i próbę poruszenia najbardziej opornych na radosne dźwięki. Siedmioosobowa formacja ma na swoim koncie już trzy płyty. Ich debiutancki krążek Montaña został wydany w 2008 roku jedynie na terenie Islandii, jednak kolejny album Kimbabwe (2010) trafił również do pozostałej części Europy rok po islandzkiej premierze. Ich muzyka określana jest przez media jako: wybuchowa mieszanka popu, funku, latino, bluesa i hard rocka. Natomiast sami muzycy wyznają, iż: to wcale nie jest latynoska muzyka, blues, surf lub hard rock – to dance.

Wspomniana premiera ich trzeciego studyjnego albumu odbyła się dokładnie 2 października. Najnowszy krążek został zatytułowany po prostu Retro Stefson i zawiera 10 nowych utworów. Album jest zróżnicowany pod względem klimatu i nastroju – muzycy prezentują wiele gatunków, nie zamykają się w jednej szufladzie. To wydawnictwo przyciąga również uwagę limitowanymi, siedmioma różnymi okładkami, które były prezentowane na facebookowym profilu Retro Strefson. Żeby przekonać się do ich najnowszego krążka, polecamy Wam przesłuchać dwa utwory, które zapowiadały jakiś czas temu to wydawnictwo. Mowa o nagraniu Qween oraz o ujawnionym niedawno kawałku Glow:

Nie ma więcej wpisów