Brodaty bard z Kanady udowodnił, że wystarczy gitara i niesamowity głos, żeby porwać publiczność. Ta 28 września wypełniła po brzegi piwnicę krakowskiego klubu Rozrywki Trzy i zaserwowała artyście oraz sobie niezapomniany wieczór.

Koncert opóźnił się o prawie 45 minut. Nie zaraziło to jednak nikogo przed występem Bena Caplana. Trzeba przyznać, że Kanadyjczyk ma talent do pisania piosenek. Z mocno okrojonych (do gitary i harmonijki) utworów potrafił wycisnąć to co najlepsze. Ani przez moment nie brakowało aranżacji z płyty, na której towarzyszy muzykowi zespół The Casual Smokers. Ktoś kto poznał Bena poprzez występ na żywo, będzie mile zaskoczony jego studyjną odsłoną. Płyty, w bardzo intymnej atmosferze, można było nabyć po koncercie.

Był to kolejny występ muzyka w niedużym odstępie czasowym w Krakowie. Dlaczego tak często gra w królewskim mieście? Ben, zanurzając po raz kolejny usta w ulubionym alkoholowym napoju Polaków, odpowiedział na to pytanie w dwóch słowach. Dla ludzi. Trudno mu nie wierzyć. Zgromadzona w klubie publiczność znakomicie odnalazła się w folkowo-akustycznej atmosferze.

Ten koncert to nie była jednak tylko muzyka. W przerwach pomiędzy utworami Ben ucinał sobie krótkie rozmowy z publicznością. Nauczył się, między innymi nowych zwrotów w naszym ojczystym języku. It’s fu**ing amazing – zostało przetłumaczone przez jednego z widzów jako: To jest k**wa szaleństwo. W pewnym momencie koncertu Ben zaoferował publiczności katharsis. Poprosił, aby przez kilka chwil wszyscy zapomnieli o przeszłości i przyszłości, i na jego znak zaczęli krzyczeć. Każdy był zachwycony, a sam rytuał oczyszczenia powtórzony został jeszcze dwa razy. Muzyk zatrudnił też widzów jako członków zespołu. Podczas piosenki Down to the River wykorzystał publiczność jako żywy, klaszczący metronom, a w utworze 40 Days and 40 Nights chętni mogli wykazać się swoimi umiejętnościami wokalnymi.

Na koniec Ben zagrał jedną piosenkę unplugged. Na stojącym w rogu sali pianinie wykonał utwór Stranger. Jednak po tym wieczorze Kanadyjczyk na pewno nie będzie czuł się w Krakowie jak obcy.

Nie ma więcej wpisów