W piątek (12.10.2012) w kultowym gdańskim klubie Żak odbył się koncert Ifi Ude, inaugurujący sezon Jesienna nuda pod nóż.

W Internecie o Ifi jest już głośno za sprawą jej premierowych nagrań – pisze się o niej jako o najlepiej zapowiadającym się debiucie ostatnich lat, co – moim zdaniem – ocenić można dopiero po wysłuchaniu koncertu. Jakie są więc moje wrażenia? Krótko – nie mylą się ci, którzy tak twierdzą!

Do koncertu podszedłem z dystansem. Również dlatego, że był to jeden z pierwszych pełnych koncertów artystki.

Pierwszym pozytywnym zaskoczeniem była już frekwencja. Jeśli taka sytuacja powtórzy się w kolejnych miastach, Ude w bardzo szybkim czasie zapełniać będzie największe kluby. Artystka w towarzyszeniu pięcioosobowego (świetnego!) zespołu wykonała 9 utworów i 2 długie bisy (po takiej euforii jaką koncert wywołał wśród fanów, muzycy nie mogli odmówić). Usłyszeliśmy oczywiście 2 pierwsze single artystki: My Baby Gone i Falę (wielkie dzięki takim stacjom, jak Roxy FM  za odwagę we wspieraniu takich kawałków!) w nieco zmienionych wersjach, znany z sieci Day oraz jeden z najciekawszych utworów, jakie miałem okazję ostatnio usłyszeć – ArkTikę (podobno niedługo premiera clipu). Zespół zaskoczył nieszablonowymi nowoczesnymi i momentami bardzo mocnymi, wręcz transowymi aranżacjami. Ifi zaś pokazała, że jej możliwości wokalne są naprawdę imponujące, a ekspresja godna podziwu. Ucieszyła też jej liryczna twarz, którą odkryła w pięknej balladzie z polskim tekstem.

Warto zwrócić również uwagę na aspekt pozamuzyczny – rzadko bowiem zdarza się, żeby debiutant był tak dobrze przygotowany od strony technicznej. Widać było wyraźnie opracowaną koncepcję: światła, brzmienie, wizerunek zespołu dopięte na ostatni guzik i prezentujące bardzo wysoki poziom. Nie przypominam sobie, żeby w ostatnim czasie pojawił się na polskiej scenie debiutant tak bardzo świadomy wielowymiarowości, która obowiązuje na scenie.

Koncert – co było widać od pierwszych dźwięków – zaskoczył nie tylko mnie.  Publiczność dosłownie szalała chłonąc każdy dźwięk, tańcząc, a gratulacji po koncercie nie było końca. Ifi na nie w pełni zasłużyła.

Nie ma więcej wpisów