Dużymi krokami zbliża się reedycja koncertu The DoorsLive at the Bowl ’68. Jest to obowiązkowe wydawnictwo dla fanów zespołu, ale powinno zainteresować także wszystkich, dla których muzyka jest zwyczajną codziennością. Choćby z ciekawości nie powinni odpuścić sobie okazji do odświeżenia tej legendarnej grupy, jaką niewątpliwie jest The Doors. Jako wieloletni fan twórczości Morrisona i spółki, postanowiłem wykorzystać tę okazję i napisać tekst związany z zespołem. Tu pojawił się jednak problem, bo o Doorsach powstały już dwa filmy, kilka wyczerpujących książek biograficznych i niezliczona ilość artykułów. Nie jest więc łatwo stawić czoła legendzie, jednocześnie nie powielając powszechnej wiedzy. Pomyślałem, że może warto podejść do tematu oryginalnie, poszperać trochę i znaleźć kilka ciekawostek z życia zespołu i jego członków. Wiedza, którą chcę się podzielić, dla zagorzałych fanów nie będzie pewnie niczym nowym, choć może i ich uda mi się zaskoczyć. Dla ludzi, którzy nigdy nie interesowali się wnikliwie historią zespołu, może to być ciekawa lektura, dodająca smaczku przy kolejnych odsłuchach płyt The Doors.

Nazwa zespołu pochodzi od tytułu książki Aldousa Huxleya The Doors of Perception, którą zafascynowany był Jim Morrison. Dodatkowo lider grupy – zauroczony poezją Blake’a – odnosił nazwę do fragmentu jednego z poematów Anglika: Są rzeczy znane i nieznane, a pomiędzy nimi znajdują się drzwi. Nie było więc żadnych wątpliwości, jak będzie nazywać się nowo powstała grupa.

Po wspólnym spotkaniu założycieli The Doors, Ray’a Manzarek i Jima Morrisona, szybko do grupy dołączyli perkusista John Paul Densmore oraz gitarzysta Robbie Krieger. W zespole nigdy nie pojawił się basista. Ray – który był specjalistą od klawiszy – stwierdził, że wszystkie partie basowe wykona na swoim Fender-Rhodes.

Densmore – wspominając początki współpracy – stwierdza, że nie do końca pasowała mu koncepcja zespołu, ale z czasem pogodził się z nią. Ich piosenki były dla mnie za bardzo skomplikowane. Niezbyt dużo rozumiałem, ale potem doszedłem do wniosku, że przecież jestem perkusistą, a nie twórcą tekstów.

Jeszcze przed powstaniem The Doors, Ray miał inny zespół – Rick and the Ravens. Pewnego razu zostali wynajęci na potańcówkę z okazji zakończenia roku akademickiego. Parę dni przed koncertem jeden z członków się wykruszył. Manzarek nie mając czasu i innego wyjścia poprosił Jima – z którym znali się już od jakiegoś czasu – o pomoc. Morrison, który nie potrafił grać na żadnym instrumencie, wystąpił z gitarą w ręku, która nie została podłączona. Nikt się nie domyślił, a występ był pierwszym, podczas którego ta dwójka stanęła na jednej scenie.

Członkowie zespołu w roku 1965 uzgodnili, że chcą uniknąć problemów z prawami autorskimi, kłótniami o tantiemy i nowe umowy, i kontrakty. Postanowili, że będą dzielić wszystko po równo i że każdy ma prawo weta w każdej kwestii. Był to pomysł Morrisona, który stwierdził, że w zespole dzięki temu będzie panować idealna demokracja. Miało to dotyczyć spraw finansowych jak i muzycznych.

Najsławniejszy utwór grupy Light My Fire został napisany przez Kriegera, a nie przez Morrisona. Często można się spotkać z tym mylnym stwierdzeniem.

W 1967 roku firma Buick, która w tym czasie wypuściła i promowała opla, zaproponowała wykorzystanie utworu Light My Fire w reklamie. Zespół – pod nieobecność Jima – zgadzając się, przyjął 75 tys. dolarów za taką możliwość. Kiedy dowiedział się o tym Morrison, wpadł w szał i od razu zadzwonił do Buicka z groźbami. Powiedział, że jeśli puszczą tę reklamę, weźmie młot i przed kamerami rozwali opla. Jim przez całe swoje życie był przeciwnikiem reklam.

Zespół nie zagrał na festiwalu Woodstock w 1969 roku, pomimo zaproszenia. Początkowo nawet się zgodzili, myśląc, że mają polecieć na koncert do Nowego Jorku. Dopiero kiedy dowiedzieli się, że chodzi o farmę w stanie Nowy Jork, stwierdzili, że nie będą grać na wsi. Dziś oczywiście żałują podjętej decyzji.

W historii zespołu tylko raz doszło do rozpadu i to w zasadzie pozornego. Mniej więcej w okresie powstawania trzeciej płyty, odszedł Densmore. Wspominając ten dzień, stwierdza: Nie mogłem już dłużej patrzeć, jak Jim się sam wyniszcza, rzuciłem więc pałeczki i wyszedłem ze studia. Chodziło oczywiście o okres, w którym Morrison nie mógł sobie poradzić z problemami alkoholowymi. Rozpadł trwał jednak tylko jeden dzień. Perkusista uznał, że nie potrafi już żyć bez The Doors.

Manzarek z pochodzenia jest Polakiem. Jego dziadkowie przybyli z Polski do Ameryki w 1905 roku. Rodzina od strony ojca pochodzi z Warszawy. Oryginalnie nosiła nazwisko Manczarek. Strona matki pochodziła z Białegostoku. Sam Ray nie ma już wiele wspólnego z krajem przodków. Jedyne z polskich słów jakie zna to: dziękuję i na zdrowie.

Ray odbywał swoją służbę wojskową na Okinawie i w Tajlandii. Nie spotkał się tam z żadnymi problemami, była to raczej spokojna i nudna powinność wobec państwa. Nie zmieniło to jednak jego podejścia do samego wojska i tejże nie do końca zrozumiałej przez niego powinności. Postanowił zakończyć ją najszybciej jak się da, a dokonał tego udając homoseksualistę. Robił to na tyle sprawnie, że został zwolniony do cywila przedterminowo przez psychiatrę, który nie dopatrzył się oszustwa.

Morrison od małego był wyjątkowo wrażliwy i postrzegał świat trochę inaczej. Jako dziecko był świadkiem makabrycznego wypadku samochodowego, w którym brali udział Indianie. Od tamtej pory żył w przekonaniu, że dusze ludzi, którzy tam zginęli, wskoczyły w jego ciało i są cały czas przy nim obecne.

Jim już w szkole podstawowej wykazywał się dużym zainteresowaniem sztuką. Głównie skupiał się na poezji, która później stała się jedną z jego muz. Jego pierwszy wiersz powstał w piątej lub szóstej klasie. Był zatytułowany Pony Express i tak naprawdę nigdy nie został w pełni ukończony.

Morrison – podczas studiów na UCLA – nakręcił swój jedyny film. Była to praca dyplomowa, która nie została dobrze przyjęta na uczelni. Dzieło uznano za zbyt awangardowe, kontrowersyjne i niezrozumiałe. Do obrazu nigdy nie powstał scenariusz, nigdy nie został nadany tytuł, a fabuła miała dotyczyć samego procesu tworzenia dzieła jakim jest film. W zasadzie był to zbiór ujęć niespecjalnie powiązanych ze sobą. Na ekranie pojawił się Jim palący trawkę, półnaga kobieta tańcząca na telewizorze, na którym wyświetlana była parada nazistów, pokój autora pełen plakatów z Playboya czy gwałtowne zbliżenia twarzy i oczu. Film był źle zmontowany i podczas projekcji parokrotnie się rwał. Jim dostał za niego ocenę dostateczną.

Jim do swojej tragicznej śmierci w 1971 roku, zapełnił ponad 1600 stron swoimi wierszami, esejami, epigramami, opowiadaniami oraz szkicami do sztuk teatralnych i wstępnymi scenariuszami filmów. Jego pasja i twórczość była wciąż podawana dalszym udoskonaleniom. Wiersze ciągle przerabiał i poprawiał. Często je przepisywał, skracał, poszerzał, a nawet łączył jeden tekst z drugim. Jego dzieła nigdy nie były dla niego wystarczająco idealne.

Po śmierci lidera zespół się rozpadł. Były jednak plany zastąpienia Morrisona innym wokalistą. Wybór padł na Iggy Popa. Nigdy jednak do tego nie doszło, a powody takiej decyzji według Ray’a były oczywiste: Woleliśmy zniknąć z pola widzenia, zanim spotkamy się z krytyką. Chociaż to było niewykonalne – gdyby Iggy zastąpił Jima, wszyscy by ich porównywali. Ktoś by zawsze powiedział: Nie jesteś taki dobry, jak Jim… To się nie mogło udać. Nikt nie wyobrażał sobie innego wokalisty w The Doors.

Nie ma więcej wpisów