Niewiele czasu pozostało do rozpoczęcia 21. edycji festiwalu Ars Cameralis. Nic więc dziwnego, że lawina ogłaszanych nazwisk przyspiesza. Ostatnio pisaliśmy o pojawieniu się Johna Cale’a, a teraz do gwiazd takich jak Twin Shadow czy Blockhead dołączają muzycy z naszego rodzimego podwórka.

Ponownie umysłami zawładnie katowicki DJ Dominik Gawroński, który w zeszłym roku rozgrzewał scenę przed M83. Tym razem siła oddziaływania będzie jeszcze większa, bo Gawroński wystąpi z całą swoją trzyosobową grupą. Zapowiada się więc psychodelia i liczne nawiązania do najlepszych rozwiązań trip-hopu czy ambientu. A wszystko to z powodu piątego członka zespołu: Wojciecha Brzóskę, którego wiersze będą w tym przedstawieniu epicentrum wrażeń.

Kolejne spotkanie z poezją serwuje również Babu Król – projekt mający na celu oddanie hołdu Edwardowi Stachurze. Jego teksty interpretują na nowo Budyń i Bajzel z grupy Pogodno, którzy w sposób bezkompromisowy czarują gitarami tak, że określenie poezja śpiewana jest w stosunku do nich pojęciem odległym.

Nieco inaczej, bo w samym żeńskim składzie i bez wierszy, przedstawia się występ zespołu Drekoty. Perkusja, klawisze, skrzypce i wokal. To wszystko czym posiłkuje się trio, aby sprawić porządną dawkę mocnych brzmień i żywiołu, który okazuje się trwać nie tylko na scenie. Przed spotkaniem z Olą Rzepką, Magdą Turłaj i Zosz Chabierą zachęcam do zapoznania się z ich debiutancką płytą Persentyna.

Ale to nie wszystko bo prócz akcentów polskich jest też i rodzynek zagraniczny.

Z Edynburga po raz pierwszy zawitają do nas Broken Records, podopieczni wytwórni 4AD. I tak jak w przypadku wielu artystów labelu, zespół nie daje się zaszufladkować. Czerpiąc inspirację z emocjonalnych wokali Nicka Cave’a czy Springsteena, próbują pokazać, że jest jeszcze świeżość w folkowym i indie-rockowym światku. To dobra okazja by przekonać się jak brzmi grupa porównywana, czy nawet stawiana na równi z Kanadyjczykami z Arcade Fire.

Nie ma więcej wpisów