Rzadko się zdarza, żeby w press packu można było znaleźć krótkie i rzeczowe informacje. Najczęściej jest to masa zbędnych zdań, wynoszenie artysty na piedestały, ocieranie się o chęć postawienia mu pomnika za dotychczasowe dokonania, które najczęściej są hedlajnowaniem sceny na dożynkach w Wilkach Małych. Qulturap podszedł jednak do sprawy nieco inaczej. W kilku zdaniach napisali o Pawle Trzcińskim to, co powinieneś wiedzieć, słuchaczu.

Artysta, kryjący się za trochę osobliwą nazwą, grał w The Complainer & The Complainers. Obsługiwał tam keyboard, laptopa i perkusję. Renoma pozwoliła mu zagrać jako Ch-Ch-Ching przed Toro y Moi czy Handsome Furs. Paweł, jak można przeczytać: styl buduje łącząc synth-pop z lo-fi, parkietową motorykę przełamując nawiedzonymi wokalami, zapuszczając się momentami w psychodeliczne lub tropikalne rejony.

I jest to jak najbardziej celny opis, trafiony w samą mitologiczną dziesiątkę. Choćby się dwoić i troić, lepiej nie jest możliwym opisać Dom. Istnieje opcja popadania w egzaltację lub przywoływania metafor budowlanych ze względu na tytuł, ale raczej mało recenzentów opisujących ten album zna się na budowlance.

Nie ma na krążku Dom pomysłów, które wprawiałyby w osłupienie, czy wywoływałyby ciarki. Trzciński bardzo dobrze wymieszał emocje i pomysły, dodał fajne klubowe bity, które napędzają te numery, a swój wokal wpisał w sposób bardzo zgrabny, w ramy utworów, w których się on pojawia.

I to raczej tyle. Płycie zarzucić wiele nie można. Nie jest ani na tyle zła, by pisać o tym, ile to już się razy nie słyszało wykorzystanych tu rozwiązań, ani na tyle dobra, by pisać eseje na porcysową modłę. Warto pochwalić czas wydawnictwa – dobrze wypełnione, niecałe 23 minuty, których, gdyby było więcej, mogłyby działać na szkodę tej płyty.

Nie ma więcej wpisów