Jeżeli jesteście fanami szufladek i uwielbiacie wsadzać w nie kolejnych artystów, to mam dla Was niezbyt dobrą informację. Tego zespołu nie wsadzicie w żadną z nich. Dyzmatronik jest jednym z niewielu projektów, który zdecydowanie staje w opozycji do jakiejkolwiek kategoryzacji.

Maciora i Sosen chcą wyprzedzać obecne czasy i nie patrzeć na to, co było. Dzięki temu, w ich muzyce można znaleźć dość oczywistą świeżość. Maciora, który powinien się kojarzyć z albumem I tak ci to ukradną, jest odpowiedzialny za teksty. Muzyką natomiast zajął się Sosen, który od paru lat komponuje dla wielu poznańskich teatrów, w tym m.in. dla teatru Strefa Ciszy.

Nad swoim debiutanckim albumem pracują dwa lata. Materiał, który ma się na nim znaleźć, jest już nagrany i ma pojawić się do końca tego roku. Jeżeli tak się stanie, to na półki sklepowe trafi bardzo charakterystyczny, momentami nawet dziwny, ale przy tym bardzo intrygujący kawał muzyki.

O tym, co tworzy Dyzmatronik trudno jest powiedzieć cokolwiek konkretnego. Jest to mieszanka tak naprawdę wszystkiego. Każdy, kto zetknie się z ich twórczością, znajdzie coś innego. Pojawia się tam elektronika ze szczyptą disco, a nawet elementami szeroko pojętego synthpopu. W każdym razie, jest to potężna dawka alternatywnego grania, którego nie można pominąć.

Podobnie jest z tekstami, które dotykają bardzo codziennych spraw. Śpiewają o modzie na bycie singlem, zaciągniętych kredytach, a nawet o imprezach, na których się przesadziło. Brzmi znajomo? No. bo kto z nas nie zajrzał do kieliszka i nie zobaczył tam jakiegoś bazyliszka? O Dyzmatroniku można powiedzieć, że jest to pastisz w dobrym, bardzo miejskim wydaniu.

Nie ma więcej wpisów