Oczy całego świata zwrócone są ostatnio w stronę USA. Tam miliony Amerykanów wybierają właśnie głowę swojego państwa. W walce o Bały Dom liczy się tylko dwóch kandydatów: obecny prezydent Barack Obama i reprezentant Republikanów Mitt Romney. Wiele gwiazd na swoich oficjalnych profilach na Facebooku i Twitterze napisało dziś tylko jedno: VOTE! O tym, że Amerykanie tłumnie poszli wypełnić swój obywatelski obowiązek, świadczą informacje, które możemy niemal na każdym portalu.

Wybory w Stanach dość znacząco różnią się od tych, które możemy obserwować w naszym kraju. Nie chodzi mi o rzecz oczywistą, czyli system polityczny, ale o to, jak za oceanem podchodzi się do tego wydarzenia. Wielu muzyków otwarcie udziela poparcia swoim faworytom, ale też potrafią skrytykować działania polityków. Ale zastanówmy się, któremu z nich muzyka jest bliższa.

O oficjalnej playlistcie, która towarzyszyła obecnemu prezydentowi podczas tej niezwykle burzliwej kampanii, pisaliśmy już ponad pół roku temu. Przypomnijmy więc, że do walki Obamę zagrzewały takie utwory jak: Different People No Doubt, You’ve Got the Love Florence and The Machine i The Weight Arethy Franklin.

Oprócz tego dość głośno było o wykupieniu przez głowę USA prawie wszystkich biletów na jeden z koncertów Two Door Cinema Club. Oprócz tego cały świat mógł usłyszeć, jak Barack Obama śpiewa. Podczas White House Blues Festival, który obył się w lutym tego roku, prezydent zaśpiewał razem z B.B. Kingiem fragment utworu Sweet Home Chicago.

Poparcia prezydentowi Obamie udzieliła nawet sama królowa pop. Madonna na swoich koncertach otwarcie namawiała do głosowania właśnie na Obamę. Nie wszystkim się to podobało. Podczas występu w Nowym Orleanie gwiazda została po prostu wygwizdana.

Mitt Romney długo nie zdradzał swojego gustu muzycznego. W końcu się przełamał i w wywiadzie dla RollingStone, którego udzieli razem ze swoją żoną Ann, wyznał, że pośród jego ulubionych wykonawców znaleźć możemy The Beach Boys, Aerosmith i zespół Alabama. To jednak nie jedyne wyznanie kandydata na prezydenta USA. Romney wyznał, że uwielbia muzykę country. Do jego ulubionych artystów należą: Garth Brooks, Kenny Chesney i Toby Keith.

W tym samym wywiadzie przedstawiciel Republikanów wyznał, że jedną z jego ulubionych grup jest The Killers. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale wokół tej wypowiedzi pojawiła się lekka burza. Wszystko przez to, że Romney podobnie jak Brandon Flowers jest mormonem. Na odpowiedź lidera zespołu nie trzeba było długo czekać. Zapytany co o tym sądzi stwierdził, że to nic złego i każdy może lubić ich muzykę.

Przeciwnik Obamy również ma gwiazdę pop, która otwarcie przyznała się do poparcia go w bitwie o fotel prezydenta supermocarstwa. Raperka Nicki Minaj na mixtejpie Lil Wayne‚a zaśpiewała, że będzie głosować właśnie na Romeny’a.

Czy gust muzyczny kandydatów do objęcia urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych będzie miał znaczenie w ostatecznym wyborze Amerykanów? Tego nie wiem. Decyzję obywateli USA poznamy już za parę godzin. Tymczasem: God Bless America!

Nie ma więcej wpisów