Kiedy na zewnątrz ciemno i mroźno, każdy chciałby poczuć choć odrobinę ciepła. W poprzedni czwartek (15.11), w Poznaniu była ku temu doskonała okazja. Swoją szczerością, przekazywaną wraz z pięknymi dźwiękami, publiczność rozgrzewał niezwykle utalentowany młody człowiek, czyli Fismoll. Kto nie znał go wcześniej i choć przez chwilę podchodził sceptycznie, z pewnością po tym występie zmienił zdanie. Fismoll to bowiem magia w najczystszej postaci.

Zanim jednak o głównej gwieździe wieczoru, kilka słów o supportującym zespole Flaws. Trio przez pół godziny wprowadzało publiczność w nastrój wieczoru, dając jednocześnie pierwszy występ w swojej karierze. Niepewni i stremowani, zagrali bardzo delikatnie, roztaczając dookoła aurę spokoju i wyciszenia. Niestety, ze względu na słabą akustykę, a także rozmowy widowni zgromadzonej na tyłach klubu, trudno było wysłyszeć wszystko, co najpewniej chłopcy chcieli przekazać.

Trudno się jednak dziwić. Dla wielu osób wyczekiwanie muzyki Fismolla można byłoby odebrać w kategorii swoistej tortury. Kiedy więc pojawił się na scenie, na twarzach części zgromadzonej widowni można było wyczytać skupienie i narastające napięcie, by wynieść z tego wieczoru jak najwięcej. Tak też się stało. Muzyka Arka jest bowiem przepełniona prawdą i pięknymi emocjami.

Te były odczuwalne już od pierwszego wykonanego utworu, czyli Herbs Overblown, który wywołał ciarki na całym ciele. Z każdą kolejną kompozycją natomiast – dobrze znanymi fanom Triffle, Look at This czy Let’s Play Birds, który został wykonany na zakończenie, a także zupełnie nowymi – odkrywały się przed nami nowe obszary muzycznej wrażliwości, głęboko skrywane uczucia i pragnienia. To tak, jakby artysta znalazł klucz do duszy słuchacza i wkradł się do niej po cichu nastrojowymi melodiami.

Ten koncert można śmiało zaliczyć do jednego z najbardziej wyjątkowych. Był nostalgiczny, melancholijny, jesienny, a przy tym wzruszający. Całości dopełniła natomiast piękna gra kwartetu smyczkowego, która spotęgowała odczuwanie wszystkich emocji. Takich spotkań z muzyką życzymy sobie więcej.

Nie ma więcej wpisów