Read the english version of the interview >>>

Już dziś w warszawskiej Hydrozagadce wystąpi jeden z bardziej oryginalnych artystów zajmujących się szeroko rozumianą, zakręconą, psychodeliczną oraz gitarową muzyką. Lider Ariel Pink’s Haunted Graffiti pamięta swój ubiegłoroczny występ na OFF Festivalu i zdaje się, że polubił polską publiczność za pozostanie pod sceną mimo deszczu. Z wywiadu wynika także, że do swojej twórczości podchodzi ze sporą rezerwą i nie brakuje mu zdrowego poczucia humoru.

musicis.pl: Twój nowy album nazywa się Mature Themes, czy to oznacza, że dorosłeś muzycznie?
Ariel Pink:
Nie, jestem po prostu starszym człowiekiem. Jestem starym, nieprzyzwoitym człowiekiem.

musicis.pl: Mature Themes jest twoim drugim albumem wypuszczonym przez 4AD. Przeszedłeś długą drogę od nagrywania piosenek lo-fi, twoje nagrania są teraz bardziej przejrzyste, melodyjne. Mimo to, nie zgubiłeś charakterystycznego dla siebie stylu. Jak to zrobiłeś?
Ariel Pink:
Moje nagrania nigdy nie były lo-fi, zawsze dziwiło mnie, że ludzie je tak nazywają, ponieważ to nie mówi nic o stylu, to nie jest prawdziwy gatunek, to nic nie znaczy. Nie jest to zaskakujące więc, że mój styl wciąż przebija się przez jakość produkcji.

musicis.pl: W takim razie jak opiszesz muzykę, którą robisz?
Ariel Pink:
To nie jest moja działka, ja nie muszę tego opisywać, może jest to pop, może indie, może muzyka hipsterska, nie wiem.

musicis.pl: Ostatni kawałek na Mature Themes to cover Baby Donnie i Johna Emerson nagrany razem z Dam Funk. Dlaczego wybraliście akurat to i jak doszło do współpracy?
Ariel Pink:
Ja tego nie wybrałem, to wytwórnia chciała, żebyśmy umieścili to na albumie, więc tak zrobiliśmy. Współpraca z Dam Funk nastąpiła na prośbę labela Light in the Attic, który wypuścił reedycję oryginału i chciał także wypuścić cover nagrany przeze mnie i Dam Funk, więc zrobiliśmy to, aby ich uszczęśliwić.

musicis.pl: Jakie są zalety nagrywania dla 4AD? Zyskałeś coś albo czegoś się nauczyłeś?
Ariel Pink:
To jest dobre, bo mamy pieniądze na życie.

musicis.pl: Niedługo zaczynasz europejską trasę wypełnioną wieloma koncertami w róźnych miastach. Jak czujesz się w Europie jako Amerykanin?
Ariel Pink:
Czuję się dobrze, nie czuję się jak Amerykanin, a jak mały, biały chłopak. Mam coś z Niemca, a nawet z Polaka. Widzisz to na mojej twarzy i w moim DNA, więc jak przyjeżdżam do Europy, czuję się, jakbym wracał do domu w pewnym sensie.

musicis.pl: Czy masz swoje ulubione miejsca w Europie?
Ariel Pink:
Niekoniecznie. Lubię Rosję, Moskwę, ale byłem w Europie tyle razy, że nie czuję, abym musiał kiedykolwiek jeszcze tam jechać. To nie jest skierowane przeciwko wam, ale po prostu wiem już, czego oczekiwać. Wszystko jest już takie samo jak Nowy Jork. Możesz iść do McDonalda, wszędzie widzisz młodych, ładnych i seksownych ludzi, ale też idiotów. Jednak nic nie jest tak złe jak Anglia.

musicis.pl: Nie lubisz tamtejszej pogody?
Ariel Pink:
Nie lubię wszystkiego.

musicis.pl: W ubiegłym roku grałeś na OFF Festiwalu w Katowicach, pamiętasz to?
Ariel Pink:
Tak, pamiętam, że fani stali tam w deszczu. To bardzo miło z ich strony, to było niesamowite.

musicis.pl: Jakie Ariel Pink ma plany na przyszłość?
Ariel Pink:
Nie ma żadnych planów. On lunatykował przez całe życie. Zrobię to, czego się ode mnie oczekuje na tej planecie. Będę czekał na właściwą wiadomość.

Nie ma więcej wpisów