Dwóch muzyków z Trójmiasta – jeden z wyniesionym doświadczeniem z jazzowego zespołu Ćma, drugi debiutujący w roli instrumentalisty. Przy wsparciu gitary, basu i samplera tworzą dźwięki dalekie od dzisiejszego mainstreamu. Niby proste, banalne melodie przyjemnie wpadające w ucho przy porannej kawie, po kolejnym, wnikliwszym przesłuchaniu okazują się głębsze, poważniejsze, o szerszym spektrum. Na swój sposób kontrowersyjny zespół, który chcę Wam zaproponować, nosi nazwę Czechoslovakia. Skąd wspomniana kontrowersja? Muzyka, którą prezentują, pewnej i określonej grupie odbiorców przypadnie do gustu, inni natomiast mogą stwierdzić, że coś tu jest nie tak. Tym bardziej warto wyrobić sobie własne zdanie i dać im szansę, bo takich ciekawych, alternatywnych projektów bez parcia na szkło powinno być w Polsce jak najwięcej.

Słuchając tego skromnego i minimalistycznego zespołu, pierwsze co się narzuca to wrażenie szczerości przekazu. Brak tutaj nadęcia, przerostu formy nad treścią, bo ta druga właśnie wydaje się być najważniejsza. Wszystkie teksty są po polsku i wyraźnie słychać, że właśnie zawiłości i dwuznaczności naszego rodzimego języka i zabawa nim to jedno z podstawowych założeń tej grupy. Po zagłębieniu się w materiał, utwory w sferze lirycznej przeradzają się z wesołych, lekkich testów w często sentymentalne czy wręcz melancholijne przekazy. Jak twierdzą sami muzycy, inspiracji szukają głównie w dzieciństwie, codzienności oraz przeżytych przygodach miłosnych.

Z muzycznej strony nie spodziewajcie się kaskaderskich, wirtuozyjnych popisów umiejętności. Jednak to co usłyszycie, styl w jakim tworzy Czechoslovakia wyraźnie jest naturalnym środowiskiem dla tego duetu. Oprócz przeważających delikatnych i rozmarzonych brzmień, możecie znaleźć również riffy wyrwane wprost z rockowych zespołów, a nawet momenty ocierające się o post-rockowe brzmienia. Wszystko to jest jednak utrzymane w jednej spójnej i płynnej stylistyce. Pomimo zróżnicowanych tekstów, właśnie ta jednorodność powoduje wrażenie konspekt albumu. Oprócz wspomnianych trzech instrumentów, znajdziecie gdzieś w tle cymbałki czy dźwięki nagrane z powietrza. Wszystko to tworzy naturalistyczny i – jeszcze raz podkreślę – wyjątkowo szczery przekaz.

Czechoslovakia wydała do te pory jedną, niskonakładową płytę, która ukazała się na początku tego roku, pod insygniami małej, niezależnej wytwórni Bajkonur Records. Ostatnio zaskoczyli bardzo ciekawą kampanią promocyjną, opartą o wypuszczanie teledysków powiązanych z porami roku. Jak do tej pory możecie zobaczyć klip wiosenny i jesienny. Obrazy są utrzymane w podobnym stylu, który swoją drogą idealnie wkomponowują się w vintage’ową twórczość zespołu.

Jeżeli już miałbym szukać porównań, to naturalnie pojawia się zespół Starzy Singers, który – nota bene – jest jedną z muzycznych inspiracji grupy, do której bez fałszywej obłudy się przyznają. Jednak Czechoslovakia to nie kalka i na pewno nie można zarzucić im wtórności. Jeżeli tego typu stylistyka wokalna i instrumentalna Wam odpowiada, to powinniście przyjrzeć się bliżej twórczości zespołu.

Nie ma więcej wpisów