Czy ktoś z Was jest jeszcze w stanie przenieść się do czasów XVIII wieku, kiedy to na wyspach Szkocji stacjonowali żołnierze gotowi do boju, a w okolicach bitw słychać było pieśni zagrzewające do walki? Czy ktoś z Was zasłuchuje się jeszcze w legendach z tamtych czasów, a może jest w jakikolwiek sposób związany z tymże klimatem? Osobiście na myśl przychodzi mi w tym momencie jedna, konkretna postać, która powiąże te czasy z niesamowitym krążkiem, który powstał dzięki inspiracji opartej na jednej z legend pochodzącej z samych Orkad. Gawain Erland Cooper, bo właśnie o nim mowa, dorastał w Szkocji na wspomnianym archipelagu. Kraina, z której pochodzi inspirująca legenda nie jest więc muzykowi obca, tak jak większości z nas. Artysta pod wpływem snu, w którym objawiła mu się zmarła dziewczyna z legendy, postanowił stworzyć klimatyczne dzieło, które miałoby odzwierciedlić historię miejsc, w których się wychował. Miałoby także opowiedzieć o ojczyźnie, mitologii i zarazem przywrócić obraz miejsca, które z czasów, o których opowiada, już nigdy nie powróci. Zamierzony cel ujrzał światło dzienne ponad miesiąc temu, w dodatku został osiągnięty z ogromnym sukcesem.

The Magnetic North tworzą jednak nie tylko sam Erland, ale i kilku jego przyjaciół, którzy przez kilka miesięcy poznawali – na rzecz stworzenia płyty – folklor północy Szkocji, tamtejszą historię, poezję, mity oraz folkowe pieśni. Orkney Symphony of the Magnetic North – bo tak został zatytułowany ten album – całkowicie wprowadza słuchaczy w folkowy, baśniowy klimat, czarujący surowym brzmieniem wzbogaconym o subtelne dźwięki klawiszy, perkusji, sampli oraz chóru Stromabank Pub Choir.

Płytę otwiera utwór Stromness, w którym wybrzmiewa kojący głos Hannah Peel, przypominający nawoływanie samotnej istoty. Jest doskonałym wprowadzeniem do kolejnych, melancholijnych nagrań, które kolejno są już wykonywanie w duecie – na przemian głos męski i żeński, z czego pierwszy jest bardziej zadziorny, nadający tempa, momentami kojący i uciszający. Hannah natomiast pozostaje w swojej roli niezmienna – wycisza utwór, nadaje tajemniczości i subtelności. Wokale wraz z klawiszami i smyczkami wprowadzają niepokój oraz generują wyobrażenie o ponurych i zarazem pięknych Orkadach. Nagrania doskonale poprowadzą słuchacza po stworzonej opowieści. Słuchacza, który ma wyobrażenie o tamtejszych terenach Szkocji, na których powstał ten album. Natomiast dla osób, które nigdy nie widziały tych okolic – kawałki będą fundamentować obrazy bez wizualnego wspomagacza. Będą więc wyjątkowe i zarazem naiwne.

Poza wprowadzonym napięciem, spokojem i melancholią, która dla każdego słuchacza będzie odczuwalna w innym stopniu, na płycie znajdziemy również autentyczne nawiązania do krainy Orkad. Już pierwszy wspomniany utwór – Stromness – wprowadza nas w autentyczne wydarzenia tej krainy, dzięki dźwiękom puzonu, który odzwierciedla charakterystyczny dźwięk promu MV Hamnavoe przybywającego do tytułowego miasta kilka razy dziennie. Kolejnym przystankiem jest Bay of Skaill, który nawołuje do małej zatoki na zachodnim wybrzeżu Szkocji. Utwór Nethertons Teeth stworzony jest dzięki twórczości szkockiego poety Edwina Muir.

Orkney Symphony of the Magnetic North jest płytą, która z każdym utworem wskazuje drogę po wyobrażonym krajobrazie. Można więc uznać ją bardziej za ścieżkę dźwiękową do filmu niż zbiór melancholijnych piosenek. Doskonale obrazuje oraz wspomina wybrane przez muzyków miejsca. Dźwięki, którymi można koić uszy, będą doskonałym kompanem do stworzenia własnego, ponurego świata na wzór Orkad. To melodia zagra tutaj pierwsze skrzypce, melodia, która w uszach każdego słuchacza wytworzy zupełnie odrębny, intymny świat.

Nie ma więcej wpisów