Jeśli zdradzę, że pochodzą ze Szwecji, to większość z Was pewnie zgadnie, że chodzi o kolejny electropopowy projekt. Jak widać, zapotrzebowanie na klimaty twórczości The Knife czy ostatniego, udanego debiutu Niki & The Dove nadal istnieje.

W internecie znajdziemy niewiele informacji na temat Kate Boy. Oprócz tego, że są ze Szwecji, wiadomo, że ich historia jest dość krótka, bo rozpoczęła się w ubiegłym roku. Grupę tworzy trzech Szwedów i jeden Australijczyk. Produkowali muzykę dla innych, teraz przyszła pora na autorską twórczość.

Czym zachwycili? 2 listopada w sieci ukazał się ich pierwszy oficjalny klip do utworu Northern Lights. Utwór zyskał miano Best New Track według Pitchforka, a obok każdej wzmianki o grupie pojawia się nazwa wcześniej wspomnianego już The Knife, jako ich następcy czy też skuteczne lekarstwo na zbyt długie wyczekiwanie na nowy album rodzeństwa Dreijer.

Po dwóch tygodniach obecności w serwisie YouTube stuknęło im 50 tys. odtworzeń, a tydzień później ta liczba się podwoiła.

Northern Lights to nieskomplikowany, chwytliwy, naprawdę dobry kawałek electropopu. Oprócz charakterystycznego, mocnego śpiewu wokalistki (chyba tylko Szwedki tak potrafią), w piosence intryguje potężny synth, który powoli wynurza się z ciemnych elektronicznych otchłani, by potem mocno zaatakować nasze uszy. Ale my wcale nie chcemy się bronić – uzależnia od pierwszego odtworzenia. Grupa zapowiada, że w przyszłości możemy spodziewać się jeszcze więcej. Ten rok należał do Niki & The Dove. Następny być może będzie należał do Kate Boy.

Nie ma więcej wpisów