Ta młodziutka artystka jest kolejnym dowodem na to, że Internet jest niezwykle wpływową instytucją. Swoje pierwsze nagrania umieszczała w serwisie MySpace. Dwudziestoletnia Sky Ferreira jest diamentem, który szlifowali najlepsi w branży, m.in. duet Bloodshy & Avant znani z grupy Miike Snow. Skontaktowała się z nimi za pomocą sieci, oni posłuchali tego, co ma do powiedzenia, a raczej do zaśpiewania i zdecydowali się na współpracę przy pierwszej EP-ce pt. As If!.

Ghost to drugi materiał artystki, który jest zapowiedzią debiutanckiego longplaya. Data jego wydania jest przewidywana na początek przyszłego roku, ale już teraz możemy cieszyć uszy pięcioma utworami od Ferreiry.

O twórczości Ferreiry można by powiedzieć: Ot, kolejna popowa wokalistka. To prawda, ale warto zauważyć, że Ghost nie razi jałowością i bylejakością, którą można łatwo dostrzec w muzyce setek innych popowych gwiazd. Jedna z rzeczy, która uderza jako pierwsza po przesłuchaniu tych kilku piosenek to fakt, iż są one bardzo różnorodne. Jednakże nie działa to w sposób negatywny. Ten minialbum nadal jest koherentny, otrzymujemy tutaj po prostu dawkę dobrego alternatywnego popu w niejednym wydaniu.

Całość rozpoczyna utwór Sad Dreams. To delikatna nostalgiczna ballada, która przenosi nas klimatem do lata pełnego słońca, dzięki gitarze lekko zabarwionej folkowym nastrojem. Z kolei Lost in My Bedroom ciągnie nas na parkiet swoim bardzo chwytliwym electropopowym charakterem. Ciężko wręcz uwierzyć, że te dwie piosenki należą do tej samej artystki. Tytułowa kompozycja to odrobinę ckliwe zwolnienie tempa utrzymane w konwencji subtelnego alt-country. Muzyczny pazur artystka ujawnia w Red Lips – w pełni rockowym utworze z bardzo energetycznym refrenem i zadziornymi gitarami. Inspiracja gwiazdami lat 80. wydobywa się w Everything Is Embarassing, gdzie dance-popowa melodyjność kołysze nas przez trwanie całej kompozycji.

Ghost to zagadka. Czy jest to rzeczywiście spójny materiał, skoro otrzymujemy tyle samo twarzy artystki, ile mamy utworów na minialbumie, czy też zbiór przypadkowych, luźnych kompozycji, które dopiero krystalizują twórczość Ferreiry? Warto zaczekać do wydania debiutanckiej płyty – być może tam znajdziemy odpowiedź na wiele pytań. Jedno jest pewne – zjawiskowy talent wokalistki sprawia, że w przyszłym roku może stanąć na podium razem z takimi gwizdami gatunku jak Ladyhawke czy Ellie Goulding.

Nie ma więcej wpisów