Siedem koncertów, jeden tydzień, zerowe zyski dla zespołu. Tak mniej więcej można opisać to, co dzieje się w czasie charytatywnych koncertów z serii Little Noise Sessions. W tegorocznym line-upie nie zabrakło wykonawców takich jak Richard Hawley, Noah and The Whales czy Amy Macdonald. Ja wybrałam się na czwarty z tej edycji koncert, na którym zagrali The Maccabees. Najpierw jednak kilka słów wprowadzenia…

Pierwszy taki muzyczny tydzień, organizowany z ramienia fundacji Mencap, odbył się w 2006 roku. Instytucja ta już od ponad pięćdziesięciu lat działa na rzecz osób zmagającymi się z trudnościami w nauce w Wielkiej Brytanii. Najsłynniejszą ambasadorką fundacji jest prezenterka BBC Radio 2, Jo Whiley, która odpowiada za Little Noise Sessions. Koncerty te są nadzwyczajne nie tylko ze względu na szczytny cel, ale z powodu ciekawej lokalizacji: odbywają się w kościele. Przez pierwsze pięć lat organizowane były w londyńskiej Union Chapel, a dwa lata temu przeniesione zostały do St John-at-Hackney. Liczący ponad siedemset lat kościół, ze względu na niesamowitą akustykę oraz niepowtarzalną atmosferę panującą w świątyni, jest doskonałym miejscem na tego typu występy, o czym mogłam przekonać się 23 listopada.

Wieczór otwierał półgodzinny akustyczny set Jessie Ware, po którym na scenie pojawił się Jamie N Commons. Głęboki głos artysty, jazzowy saksofon oraz energiczne gitary zamieniły melancholijny nastrój wprowadzony przez wokalistkę w istne jam session.

Około godziny 21:30 na scenę wkroczyli w końcu panowie z The Maccabees, których występ od samego początku zapowiadał się fenomenalnie; piątkowy koncert był jedyną okazją do usłyszenia na żywo wszystkich kompozycji z płyty Given to the Wild. Album, którego moim zdaniem najlepiej słucha się w całości, idealnie sprawdził się również na koncercie. Spokojne Child czy Slowly One wspaniale współgrają z energiczniejszymi utworami takimi jak Went Away czy Pelican. Chociaż ten ostatni przez wielu uznany pewnie zostanie za piosenkę wieczoru, moim absolutnym faworytem pozostanie Unknown. Little Noise Sessions była niepowtarzalną okazją do usłyszenia go na żywo i to z udziałem trzech oddzielnych wokali: poza głosem The Maccabees – Orlando Weeksem i gitarzystą Felixem Whitem, na scenie pojawiła się także Catherine Pockson z Alpines.

Występ The Maccabees na Little Noise Sessions bez wątpienia znajdzie się w czołówce mojego koncertowego podsumowania roku. Niesamowita energia  zespołu, świetna akustyka oraz niecodzienne otoczenie to tylko niektóre z powodów. Utwory z ostatniej płyty zespołu idealnie łączą się ze sobą, przenosząc słuchacza w zupełnie inne miejsce, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej. To samo stało się na ich londyńskim koncercie – po prawie godzinnym występie miałam wrażenie, jakby minęło zaledwie kilka minut. Miejmy nadzieję, że kolejny album The Maccabees będzie działał na słuchacza w podobny sposób.

Nie ma więcej wpisów