music is ... muzyka z najlepszej strony.

Ola Rzepka: Na mnie największego wpływu nie mieli w ogóle muzycy

mat. prasowe

mat. prasowe

Rozmowa odbyła się po koncercie zespołu Drekoty w ramach festiwalu Kobieca Transsmisja. Data 16 listopada jest również szczególna, ponieważ właśnie tego dnia grupa wydała swoją debiutancką płytę, zatytułowaną Persentyna. Między innymi o tym albumie rozmawialiśmy z liderką zespołu – Olą Rzepką.

musicis.pl: Dziś trafiła do sklepów wasza pierwsza płyta. Jak porównałabyś debiut płytowy z debiutem koncertowym?
Ola Rzepka: To są zupełnie różne rzeczy. Debiut płytowy zazwyczaj wiąże się z dużą ilością przygotowań, a ich efekt jest dopieszczony w każdym calu. To jest bardziej świadoma rzecz. Debiut koncertowy to coś innego. Nawet jak się zmieni jednego członka w zespole, to jest to w pewnym sensie zawsze pierwszy raz. Nie chodzi tylko o profesjonalizm danych członków, ale o zgranie.

musicis.pl: Główną różnicą może też być rekcja odbiorców.
Ola Rzepka: Tak. Na koncertach od razu można wyczuć jakieś sprzężenie zwrotne. Jeśli chodzi o płyty – na feedback trzeba poczekać.

musicis.pl: Dziś zagrałyście podczas dość specyficznej imprezy, czyli Transsmisji. Uważasz, że polski rynek muzyczny jest wystarczająco sfeminizowany?
Ola Rzepka: Ja bym raczej unikała słowa sfeminizowany, bo to od razu budzi, moim zdaniem, negatywne skojarzenia. Na polskim rynku jest mało grających kobiet. Teoretycznie płeć nie ma znaczenia. Albo ktoś jest dobrym muzykiem, albo nie. Nietrudno jednak zauważyć, że dominują muzycy mężczyźni. To wynika w pewnym stopniu z historii muzyki i z wychowania. Osobiście odczuwam brak kobiet i dlatego ważne są takie akcje, jak na przykład organizowany przez No Women No Art obóz Girls Rock w Poznaniu, w którym wzięłam udział w tym roku jako jedna z prowadzących. Dzięki temu powoli taki obraz się przełamuje.

musicis.pl: Na ciebie większy wpływ mieli muzycy mężczyźni czy kobiety?
Ola Rzepka: Na mnie największego wpływu nie mieli w ogóle muzycy. Były to raczej inne sfery życia i sztuki. Świat jest na tyle bogaty w różne artefakty i arcyciekawe osobowości, że ograniczenie się do jednego czy kilku nazwisk jest niewykonalne.

musicis.pl: Jesteś z wykształcenia pianistką, w zespole zasiadasz za zestawem perkusyjnym. Który z tych instrumentów bardziej wyraża Ciebie?
Ola Rzepka: Zdecydowanie lepiej czuję się waląc w bębny. (śmiech)

musicis.pl: Koncertem właściwie odpowiedziałyście mi na jedno z pytań. Wasz występ na żywo to coś zupełnie innego niż nagrania studyjne. Nie myślałaś nad tym, żeby rozszerzyć instrumentarium podczas koncertów?
Ola Rzepka: Zastanawiamy się nad tym, ale bardziej pod kątem nowego materiału. Teraz założenie było takie, że podczas pracy w studio chciałam pobawić się i wykorzystać możliwości jakie miałam. Natomiast koncertowo chciałam wypróbować bardzo surowy skład.

musicis.pl: Wasza muzyka jest dość szalona. Czy proces twórczy też taki jest?
Ola Rzepka: Raczej panuje porządek. Wszystkie partie zostały zapisane w nutach. Wszystkie aranże miałam poukładane w głowie i jestem bardzo zadowolona z tego, jaka jest płyta Persentyna. Udało się uchwycić wszystko tak, jak chciałam, zarówno pod względem formalnym i kompozycyjnym, jak i w kwestii energii.

musicis.pl: Na koncercie używacie jednego instrumentu klawiszowego. Czy na tej Yamasze dużo nagrywałyście podczas pracy w studiu?
Ola Rzepka: Wykorzystałam wiele innych instrumentów klawiszowych. Praktycznie wszystkie jakie mam. Udało mi się nawet zarejestrować moje stare pianino, na którym uczyłam się grać, mając siedem lat. Można je usłyszeć w utworze Raut. Szukaliśmy różnych brzmień i cały czas mieliśmy przeczucie, że to nie do końca jest to. Później nagrałam to stare pianino i właśnie o taki dźwięk nam chodziło. Oprócz tego, wykorzystaliśmy inne pianino, fortepian i rosyjskie organy Venta.

musicis.pl: Użyliście jakichś dźwięków, które nie pochodzą z instrumentów?
Ola Rzepka: W jednym z utworów wykorzystaliśmy ziele angielskie. Oprócz tego, nagraliśmy też świerszcze.

musicis.pl: Żywe?
Ola Rzepka: Żywe. (śmiech)

musicis.pl: Kto łapał świerszcze?
Ola Rzepka: Kuba Łuka (producent płyty). Historia jest ciekawa. Kiedy kończyliśmy miksowanie i w terminarzu miałam wakacje, wybrałam się w bezludne miejsce i tam były wspaniałe cykady. Wtedy mi się zamarzyło, żeby pojawiły się one na płycie. Na początku chcieliśmy je nagrać na telefon, ale jakość nie była zadowalająca. Kuba wpadł wtedy na ciekawy pomysł. Nagrał świerszcze grające pod linią wysokiego napięcia i dzięki temu na płycie można dodatkowo usłyszeć skwierczenie prądu.

musicis.pl: Na wkładce do płyty jest informacja, że podczas nagrywania nie ucierpiały żadne zwierzęta…
Ola Rzepka: (śmiech) Czegoś takiego nie ma, ale świerszcze są wymienione i nic im się oczywiście nie stało.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...