Na początku chciałabym przeprosić, że kolejny raz Skandynawia. Przeprosić, że kolejny raz Szwecja. Jednak to nie moja wina, że ten kraj produkuje tylu fantastycznych artystów, z którymi warto się zapoznać. Po The Knife, po zeszłorocznej sensacji Niki & The Dove, po ostatnim (również szwedzkim) odkryciu Kate Boy – nadszedł czas na Ellinor Olovsdotter, znaną bardziej pod pseudonimem Elliphant.

Elliphant jest promowana przez tę samą agencję co Bloc Party, Best Coast czy wspomniani już Niki & The Dove. Jej przygoda z tworzeniem muzyki rozpoczęła się dosyć niedawno. Pierwsza EP-ka – zatytułowana zwyczajnie The Elliphant EP – jest zapowiedziana na 14 stycznia przyszłego roku. Pomimo krótkiego stażu, artystka wzbudziła duże zainteresowanie swoimi utworami, które nasuwają skojarzenia z M.I.A. czy bardziej energetyczną wersją Santigold. Elliphant to nic innego, jak przyszłość – napisał Pitchfork, a brytyjski The Guardian określił tę muzykę jako: dziwnie urzekającą.

Elliphant udostępniła już większość utworów ze swojej EP-ki, a dodatkowo do każdego z nich stworzyła wizualne obrazy, które są zarówno intrygujące, nieco dziwne (zwłaszcza teledysk do In the Jungle), a czasem zaskakujące. Szwecja to oczywiście elektronika, ale w przypadku Elliphant jest to jej bardzo energetyczna, agresywna odsłona, wyrażająca nawet bunt jak w Ciant Hear It. Artystka – w jednym z wywiadów dla szwedzkiej telewizji – przyznała, że: dawniej, robiąc cokolwiek, zawsze przejmowała się zdaniem innych. Teraz już skończyła z takim podejściem i skupia się na chwili obecnej, nie myśląc o przyszłości. I jak widać, i słychać – przynosi to świetne rezultaty.

Wczoraj Elliphant udostępniła kolejne video, tym razem do spokojniejszego, bardziej sentymentalnego Down on Life. Jazda konno, przepiękne krajobrazy Islandii, mroźny Atlantyk – to właśnie serwuje nam artystka w swoim klipie. I chociaż tytuł utworu sugeruje coś zupełnie innego, Elliphant zajdzie jeszcze wysoko.

Nie ma więcej wpisów