Read the english version of the interview >>>

Po ich wspaniałym koncercie na tegorocznym Open’er Festival, Yeasayer powracają do Polski ze specjalnym występem, który za sprawą wyjątkowych efektów wizualnych, nie tylko rozpieści nasze uszy, ale także oczy. Zapytaliśmy zespół o szczegóły tego projektu, a także o to, dlaczego szczególnie lubią grać w naszym kraju.

Ponieważ ich muzyka jest wyjątkowo zakręcona i skomplikowana, byliśmy ciekawi, jak wygląda proces tworzenia oraz jak zespół rozwiązuje spory w studiu.

musicis.pl: Niedługo gracie w Warszawie, domyślam się, że mamy oczekiwać wyjątkowego doświadczenia wizualnego…?
Yeasayer: Tak, powinniście. Współpracowaliśmy z artystami oraz projektantami, którzy zbudowali coś na wzór lustrzanej scenografii, która odzwierciedla wszystko co się na nią rzutuje.

musicis.pl: Czyj to był pomysł?
Yeasayer:
Chcieliśmy zrobić coś ciekawego, więc współpracowaliśmy z projektantem, który nazywa się Casey Reas i mieszka w Los Angeles, on to wszystko wymyślił.

musicis.pl Czy ta scenografia wpływa na wasz nastrój jak gracie?
Yeasayer: Tak, zdecydowanie, to świetne uczucie grać na takiej scenie.

musicis.pl Każdy z waszych trzech albumów brzmi inaczej, czy to jest jakaś zasada, pewien rodzaj ambicji czy to dzieje się naturalnie?
Yeasayer:
W pewnym sensie przychodzi to naturalnie, ale wielu artystów, których podziwiamy i szanujemy wydawało albumy różniące się od siebie, na przykład David Bowie albo the Beatles. Zespoły, które się powtarzają są po prostu nudne.

musicis.pl: Skąd tytuł Fragrant World?
Yeasayer:
Sądzę, że jest dosyć sugestywny, zapach jest bliski pamięci w pewnym sensie, podoba mi się idea zapachu i jego relacji z nostalgią oraz pamięcią.

musicis.pl: Czy macie swoje ulubione piosenki z Fragrant World czy one wszystkie są jak wasze dzieci, w związku z czym nie potraficie wybrać tego jednego?
Yeasayer:
To jest jak pytanie, które dziecko jest Twoim ulubionym, my jesteśmy dumni z nich wszystkich.

musicis.pl Piosenki na Fragrant World są dosyć zakręcone, z wieloma warstwami, jak wygląda wasz proces tworzenia?
Yeasayer:
Jest w tym bardzo wiele eksperymentowania, nawarstwiania różnych dźwięków, wypróbowujemy różne opcje aby osiągnąć cel, do którego dążymy. Wiąże się to ze świetną zabawą, nigdy nie odpuszczamy dopóki nie jesteśmy w pełni zadowoleni.

musicis.pl: Co się dzieje jeśli macie inną wizję konkretnego kawałka, jak osiągacie kompromis?
Yeasayer:
Wiąże się to z kłótniami, debatami oraz uzasadnianiem swoich wyborów, generalnie jedna osoba prowadzi konkretną piosenkę, w przeciwnym razie byłoby ciężko.

musicis.pl: W niedawnym wywiadzie dla NPR powiedzieliście, że w Polsce czujecie wyjątkową energię pochodzącą od publiczności, czy to się naprawdę tak bardzo różni od tego co widzicie w innych krajach?
Yeasayer:
Różne kraje pokazują różne rodzaje energii, ale kiedy pierwszy raz graliśmy w Polsce to zobaczyliśmy naprawdę rewelacyjną, uważną publiczność, ludzie byli bardzo żywiołowi. Każdy nasz koncert w tym kraju był bardzo ekscytujący. Jest wiele świetnych miejsc, ale Polska jest jednym z tych gdzie naprawdę czuje się tę energię.

musicis.pl: Czy pamiętacie cokolwiek z ostatniej wizyty w naszym kraju?
Yeasayer:
Tak, pamiętam, że widzieliśmy koncert Björk, bardzo nam się podobał. Wtedy były urodziny naszego perkusisty, więc wszyscy upiliśmy się wódką.

Nie ma więcej wpisów