Islandia to kraina nie tylko słynąca ze swojego mroźnego klimatu, ale także znana jest jako kuźnia niezwykłych muzycznych talentów. Każdy, kto chociaż chwilę poświęcił na szperanie w muzycznych zakamarkach tej wyspy, spotkał się z takimi nazwami jak: Björk, Sigur Rós, Jónsi, múm, Ólafur Arnalds, Sing Fang, czy Hilmar Örn Hilmarsson.

Do tego szczytnego grona z pewnością warto zaliczyć siedmioosobową formację pochodzącą ze stolicy Islandii – Reykjaviku. Jak pisze moja redakcyjna koleżanka Agata Kowal: Hjaltalín to jeden z najbarwniejszych przedstawicieli islandzkiej sceny muzycznej, zespół który szturmem wyrósł na jej wielką nadzieję i gwiazdę. Choć nazwanie tej grupy przyjaciół po prostu zespołem, byłoby dużym niedopowiedzeniem. Skład formacji to tak naprawdę siedmioosobowa mini-orkiestra, dysponująca wszelkimi instrumentami, poczynając od perkusji i basu, przez skrzypce, kontrabas i wiolonczelę, na klarnecie i akordeonie kończąc. Hjaltalín zachwyca czarującymi melodiami i bajkowym klimatem, a swoimi aranżacjami przenosi nas niemalże do złotej ery musicalu.

I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, przesłuchując chociażby wydane do tej pory single, a także ten najnowszy, pochodzący z wydanej pod koniec listopada płyty Enter 4. Utwór Myself, który doczekał się oficjalnego klipu, to kwintesencja islandzkiego spokoju podszyta melancholijnym mroźnym klimatem.

Nie ma więcej wpisów