Przeciętny słuchacz kojarzy twórczość Selah Sue głównie z reklamą batonika. W ten sposób najczęściej też tłumaczy się laikom, kim jest ta młoda Belgijka, której fenomen ostatnich miesięcy może trochę dziwić niezorientowanych w temacie. Ci jednak, którzy znają więcej niż tylko ten jeden, osławiony już kawałek, chętnie pojawili się we wtorkowy wieczór w Hali Nr 2 Międzynarodowych Targów Poznańskich, by zobaczyć i posłuchać artystki, która 18 grudnia odwiedziła Poznań w ramach swojej trasy koncertowej.

Swój poznański koncert Selah zaczęła bardzo spokojnie, w pierwszej kolejności chwytając za swoją gitarę i wykonując akustycznie trzy utwory. Prawdopodobnie miało to na celu rozgrzanie strun głosowych, jako że już na samym początku dziewczyna zwróciła uwagę na swoje obolałe gardło. Z pewnością ten nastrojowy początek nie rozgrzał publiczności na tyle, by od razu wskoczyła w rytm dobrej zabawy. Słuchacze potrzebowali później jeszcze kilku minut na to, by dać się porwać tworzonej przez artystkę, już bardziej dynamicznej atmosferze.

Setlista to głównie utwory z debiutanckiego albumu. Pojawiły się jednak nowe smaczki, z czego jednym była najważniejsza w odczuciu Selah, wyjątkowa dla niej piosenka Break. Pochodzący z dodatku do albumu utwór, Belgijka wykonała delikatnie, z ogromnym uczuciem. Nic dziwnego, to w końcu kompozycja, która w pełni mówi o niej samej, nie mogła zatem brzmieć inaczej, niż w sposób chwytający za serce i wywołującym wzruszenie.

Selah stopniowo podgrzewała atmosferę, podkręcając tempo z każdym kolejnym kawałkiem. Przedłużona, bardziej energiczna aranżacja This World wywołała zarówno spory entuzjazm widowni, jak i pewne zaskoczenie. Bez wątpienia, oczekiwali oni oryginalnej wersji, którą mogliby wyśpiewać. Największy wybuch nastąpił jednak po zaserwowanym coverze Oops (Oh My) Tweet i Missy Elliot. Na potrzeby jego wykonania, Selah wykreowała sobie chórek pięciu głosów, na który złożyły się jedynie sample jej własnych wokaliz. Jeżeli nie to, a także liczne improwizacje, które pojawiły się w RaggamuffinPeace of Mind czy Crazy Vibes świadczą o jej wszechstronności i talencie, to nie wiem, czego jeszcze trzeba, aby to udowodnić.

Kiedy już wydawało się, że to koniec i techniczni artystki zaczęli składać sprzęt, okazało się, że to jedynie minimalne przemeblowanie w celu wykonania ostatniego tego wieczoru, bisowego utworu. Selah ponownie pojawiła się na scenie, by zaprezentować jeden z najpiękniejszych utworów na dodatku Rarities, jakim jest All I Need from You. Tutaj publiczność spotkało kolejne zaskoczenie. Z nastrojowej ballady, kawałek został przearanżowany w eksplodujący energią numer w stylistyce d’n’b, który genialnie zagrał z wokalnymi ozdobnikami Belgijki. Jednak najmocniejszą stroną tego wykonania było pianino, które bardzo wyraźnie przedzierało się przez dubowe uderzenia.

Tak dynamicznie zakończony wieczór z pewnością u niejednej osoby rozbudził jeszcze większy apetyt i pozostawił pewien niedosyt. Miejmy zatem nadzieję, że Selah Sue szybko powróci znów do Polski i zaprezentuje nam jeszcze więcej nowego materiału, swoich możliwości i brzmieniowej różnorodności.

Nie ma więcej wpisów