Jak widać, nie wszystko w show-biznesie układa się tak kolorowo, jak to widzimy z odległości prawie 7 tysięcy km (tyle w linii prostej wynosi odległość z Warszawy do Nowego Jorku). Idealnie pokazuje to przypadek Angeli Haze i Azeali Banks. Obie panie pożarły się ostatnio (bo kłótnią tego nazwać nie można) o całkiem błahą sprawę. Całość rozegrała się na Twitterze, czyli na oczach niemal całego świata.

Powód? Post Banks: Seriously, if you were not born and raised in NY…. DON’T CLAIM NY. YOU ARE NOT A NEW YORKER. Na niego dość ostro zareagowała Haze. Następnie usunęła swoją odpowiedź i tak zaczęła się przepychanka. Banks zaczęła szukać usuniętego wpisu Angeli i wrzucać kolejne twitty. W efekcie Angela nagrała diss, który od razu pojawił się w internecie. Do przesłuchania poniżej.

Trochę to dziwne, że taki niewinny post doprowadził do takiej wojny. Swoją drogą, konflikt musiał wisieć w powietrzu już od dłuższego czasu, skoro wybuch był tak spektakularny. Jeżeli podczas każdej takiej bitwy będziemy dostawać jakieś nowe dzieło od każdej z pań, to ja jestem jak najbardziej za. Jeżeli jednak raperki zdecydują się na walkę uliczną, to będziemy musieli liczyć na relację w MTV.

Na odpowiedź Azeali długo nie trzeba było czekać. Oto utwór No problems, który prawdopodobnie w pośpiechu wyprodukował Machinedrum:

No i chwilę później mamy ostateczną wersję dissa, który Haze wymierzyła w Banks. Jak Wam się wydaję, czy to dopiero pierwsza runda tego starcia? No i kto póki co wygrywa? A może to wszystko jest ukartowane?

Nie ma więcej wpisów