Żeby zrobić te teledyski, trochę musieli się namęczyć. Artystka Angel Olsen zdecydowała się nakręcić dwa klipy w bardzo tradycyjny sposób. Nie chodzi o to, że kadry w nich zawarte, znane są z innych produkcji. Cały obraz został zarejestrowany na staroświeckim już filmie. Co więcej, nagrany materiał przebył później bardzo długą drogę, ponieważ montaż robiony był w Nowym Jorku i w Wiedniu. Przez cały rok taśma podróżowała przez ocean, żeby w kolejnych momentach nałożyć jakieś poprawki.

Warto było czekać, bo efekty jest są naprawdę wyjątkowe. W rezultacie otrzymaliśmy teledyski do utworów Tiniest Seed i zupełnie nowy Sweet Dreams. A jeżeli was to zachęcie, to warto sięgnąć po jej debiutancką płytę Half Way Home, która dostępna jest już od wrześnie zeszłego roku.

Nie ma więcej wpisów