Powiedz, Fala, czy jesteś gotowa? – tak brzmiał wers z piosenki Supernowa nagranej przez skład Paresłów na podziemną składankę Enigma 0-22 Underground Vol. 2, która została wydana w 1999 roku przez Tytusa, późniejszego właściciela Asfalt Records – jednej z najważniejszych polskich oficyn wydawniczych. Wówczas Fala i Dore były gotowe jak najbardziej. Z impetem weszły w funkcjonowanie rodzącej się wówczas sceny hip-hopowej. Kilka piosenek, które ukazały się na składankach (Gratulacje, Takie są układy) pokazywały, że dwie Doroty świetnie wpisują się w zmaskulinizowaną do tej pory scenę rapową w Polsce (zresztą, nie miały wtedy damskiej konkurencji). Potem ukazały się albumy grupy Galaktao i Ironia wydane przez Pomaton EMI z teledyskami, featuringami warszawskich raperów (np. Tede) i na jakiś czas zakończyły historię grupy.

Po 9 latach przerwy w działalności, dziewczyny wracają z nowym albumem pt. Elektrohop i… obie najwyraźniej nie są gotowe. Płyta (pod egidą nowej wytwórni, która nota bene nie potrafi napisać pozbawionej błędów biografii wydawanego przez siebie zespołu) wg wydawcy: przełamuje dotychczasową hip-hopową stylistykę, kierując się wyraźnie w stronę muzyki klubowej. Nowatorskie i modne brzmienia połączone z dobrym rapem oraz gościnne udziały Warszafskiego Deszczu i Smagalaz powodują, że album ma duży potencjał sprzedażowy zarówno wśród odbiorcy hip-hopowego, jak i tzw. szerokiego grona odbiorców.

Wolne żarty! Potencjał sprzedażowy jest bardzo mocno przeszacowany. A o nowatorskich brzmieniach możemy raczej pomarzyć. Płyta jest bowiem kalką współczesnych produkcji taniego tanecznego popu spod znaku Black Eyed Peas, Davida Guetty i innych bohaterów stacji Radio Eska oraz Viva TV. Słuchając singla zwiastującego album – Mój miły głos (z towarzyszeniem Ani Brachaczek) sądziłem, że jest to żart, pastisz. Nic z tego. Płytki, brzmiący laptopowo, przaśnie, z przedawkowanym autotunem okazał się być reprezentatywny dla albumu. Utwory takie jak Tańcz czy Dynamiczna kicia i Czeka Majk rażą tak prostackimi podkładami i słabymi tekstami, że instynktownie ściszamy odtwarzacz CD, myśląc: co sobie pomyślą o nas sąsiedzi?!

Doceniając intencję Dorot, które – zmęczone hermetycznością hip-hopu – chciały zrobić coś obok, prostuję ich drogowskazy. Nie tędy droga! Lubię eksperymenty w muzyce, ale nie jestem Dr Mengele – rapuje na swoim znakomitym albumie Zeus. Hybrydy rapu z muzyką taneczną istnieją od bardzo dawna i zawsze popychały muzykę do przodu – wspomnę tu i wczesne elektro od Afrika Bambaataa, Miami bass i absolutnie genialne kolaboracje hip-house’owe z lat 90. (2 in a Room, Tyree Cooper, Fast Eddie) czy produkcje ghetto-tech, speed-garage, aż do ostatnich grime’owych czy dubstepowych sztosów.

Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że momentami niezłe, świeże teksty (choć flow pozostawia nadal wiele do życzenia – ta scena zrobiła naprawdę duży krok do przodu od jeden dziewięć dziewięć dziewięć) D i D mają być ubrane w muzykę wprost z podmiejskiej dyskoteki. Kupuj graty czy całkiem niezłe My zasługują na lepszą oprawę.

W dość zgrabnym, bardzo popowym Zmieniamy Twój świat dziewczyny oznajmiają: mój flow jest jak cios i jeszcze spuszczam Tobie manto – poczekajmy z tym laniem do następnej płyty. Bo jeśli tak miałaby brzmieć nowa szkoła, to ja idę na wagary.

Nie ma więcej wpisów