Molly Nilsson w odniesieniu do własnej osoby użyła określenia one man band. Bez wątpienia jest to trafne określenie, jeśli chodzi o kwestie stricte techniczne. Szwedka sama tworzy i wydaje we własnej wytwórni, kręci teledyski i farbuje tiszerty. Chociaż mieszka w Berlinie, gdzie pracuje w galerii sztuki, nie połknęła bakcyla niemieckiej elektroniki.

Próżno w jej muzyce szukać nawiązań do Ellen Allien, Barbary Morgnestern czy AGF. Molly utknęła w latach 80 i nie zanosi się na zmiany. Jej cztero płytowy dorobek jest wyjątkowo spójny stylistycznie. Może nawet odrobinę minimalistyczny, ponieważ da się go zamknąć w 3 składnikach, którymi są archaiczny automat perkusyjny, syntezator i dużo, bardzo dużo melancholii. Ten ostatni element wraz z charakterystycznym niskim głosem wokalistki są jej cechą charakterystyczną.

Tegoroczna wizyta Molly Nilsson jest już kolejną, ostatni raz mogliśmy podziwiać artystkę w maju zeszłego roku na Green Zoo Festival. Z okazji nadchodzących koncertów w Polsce, Nilsson przygotowała specjalny mix.

Zielona Góra

Kiedy: 09.02 (sobota)
Gdzie: BWA (Aleja Niepodległości 19)
Start:
Wstęp: przynieś coś zrobionego własnoręcznie
Support: Rosinski

Kraków

Kiedy: 11.02 (poniedziałek)
Gdzie: Piękny Pies (Bożego Ciała 9)
Start: 21:00
Wstęp: 20 pln

Warszawa

Kiedy: 12.02 (wtorek)
Gdzie: Cafe Kulturalna (Plac Defilad 1)
Start: 22:00
Wstęp: 20 pln

Nie ma więcej wpisów