Bit, plastik i awangarda. Dyzmatronik to projekt będący dziełem przypadku. Trzech lat trzeba było, by Maciej Maciora Balcewicz i Artur Sosen Klimaszewski pokazali owoce swej niecodziennej współpracy. Ich muzyka to jednak coś więcej niż połączenie muzyki ilustracyjnej i hip-hopu. Przesłuchanie debiutanckiej płyty nasuwa wniosek, że gatunki te mogły być jedynie inspiracją.

Sami autorzy definiują swoją muzykę jako miejski folklor i wiejskie elektro w jednym – mówiąc brzydko trup-hop. W tym eklektycznym eksperymencie nie zabrakło elementów tradycyjnej elektroniki, ambientu, cold wave czy minimal. Dotychczasowe dokonania Sosena – radiowca i twórcy muzyki teatralnej – przełożyły się na brzmienie niektórych utworów przywodzących na myśl słuchowisko czy soundtrack.

A czy Maciora nawija jak klasyczny raper? Z pewnością nie. Znów jednak wiele ryzykuje. Jak w 2005 roku, kiedy to wydał zapomnianą już płytę I tak ci tak ukradną. Był to nietypowy na naszym rynku materiał. Choć nagrany w Polsce, przypominał wzbogacony elektroniką brytyjski rap. Pomysłowy i ironiczny, wyróżniał się na tle dominującego wówczas, przeciętnego hip-hopu. Publiczność nie była gotowa na solowy  projekt Maciory. Rozczarowany, wyjechał na dwa i pół roku do UK, później podróżował przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Turcję i Gruzję. Jak sam mówi, wpłynęło to na jego postrzeganie świata i ludzi. Tym razem muzyk liczy na dojrzałość słuchaczy. Teksty na płycie podane są z dystansem i dość osobliwym poczuciem humoru. Brak tu typowych dla rapu osiedlowych problemów czy polityki. Maciora opowiada o ludziach swojego pokolenia. Głównymi bohaterami są cząsteczki elementarne – statystyczni single leczący kaca po kolejnej nocy w klubie. Obserwuje, ale nie ocenia.

Materiał nagrano w February Studio 2011 pod okiem Adama Wójtowicza. Na 45-minutowy album składa się 12 utworów. Jeszcze przed premierą trzy ukazały się jako single i doczekały teledysków. Wybrane zostały nieprzypadkowo – trafnie oddają klimatyczną różnorodność brzmienia i tekstów. Singla i Bajkę cechuje delikatne podejście do linii melodycznych. Surowa Biel to całkowita odmiana. Piosenka łatwo wpada w ucho i nadaje się do nucenia. Komiksowy teledysk jest świetnym materiałem promocyjnym dla płyty.

Tronik słychać nie tylko w nazwie, a widać także na okładce. Piksel-Man Dyzmatronika to widoczne nawiązanie do lat 80. Autorem jest Krzysztof Ignasiak, odpowiedzialny za oprawę graficzną całego albumu.

Nie każdemu spodoba się ta płyta, a już na pewno nie fanom komercyjnych stacji radiowych. Jeśli jednak szukacie antidotum na nudę, sięgnijcie po markę sygnowaną przez Dyzmatronik. Ta muzyczna ekstrawagancja wyjdzie Wam na dobre. Czy jednak przysłuży się samym artystom i spotka ze zrozumieniem? Można śmiało powiedzieć, że poznański tandem dokonał pewnej innowacji w polskiej muzyce. Duet podkreśla nić porozumienia i świetną atmosferę do współpracy. Zapowiada przy tym, że niejednym jeszcze zaskoczy. Wyczuwam więc, że w takiej formie może być to jedynie jednorazowy projekt. Nie wiem, czy dałoby się jeszcze dokonać czegoś na polu trup-hopu.

Nie ma więcej wpisów