Każdy fan i antyfan Muse wie, jakie są sceniczne zapędy tego rockowego trio. Z trasy na trasę sceny są większe, bardziej wymyślne, zbudowanie niemal z samych ekranów, aby być interaktywnym elementem całego show. Czasami elementów jest tak wiele, że nie za bardzo wiadomo na czym skupić swoją uwagę. Jednak każdy, kto w listopadzie zeszłego roku był obecny w Atlas Arenie, mógł się na własne oczy przekonać, jak wygląda prawdziwe muzyczne show. Jedni za ten przepych ich kochają, inni wyśmiewają, ale takie były marzenia tej trójki chłopaków z Devon – grać wielkie koncerty, które będą niezapomnianym widowiskiem.

W poniedziałek fani na całym świecie, dzięki live streamingowi, mogli obejrzeć – jak na Muse – raczej kameralny koncert charytatywny dla fundacji War Child, która zbiera fundusze na rzecz dzieci dotkniętych wojną. Wtedy niemałym zaskoczeniem dla fanów było pojawienie się w setliście kawałka Dead Star pochodzącego z krążka Origin of Symmetry z 2001 roku.

Muse wystąpili również na gali wręczenia Brit Awards, gdzie tylko dla jednej piosenki stworzyli zapierające dech w piersiach show. Orkiestra ustawiona na specjalnych podestach tuż za plecami muzyków i niesamowita oprawa świetlno-pirotechniczna w połączeniu z bondowskim kawałkiem Supremacy robi niemałe wrażenie. Przekonajcie się sami.

Nie ma więcej wpisów